Impact Wrestling 16.03.17 – Raport

Wracamy do Impact Zone. Po zeszłotygodniowej porażce mam nadzieję, że wróci ten dobry Impact Wrestling. Zaraz przekonamy się czy wróci on już dzisiaj.

Zaczęliśmy od zeszłotygodniowej powtórki – Lashley po swojej walce narzekał na rezultat i pokazywał, że to on jest zwycięzcą. Przypominam, że Alberto El Patron zrezygnował z pasa przez nieczyste zwycięstwo. Bruce Prichard powiedział w zeszłym tygodniu El Patronowi, że tak pasa nie można wygrać. Ten uznał, że odliczył mistrza i teraz to on tutaj rządzi. Bruce próbował coś powiedzieć, ale to nic nie dało, bo Meksykanin uznał, że nic nie wiedział o nowym sędzi i teraz to on jest mistrzem TNA wagi ciężkiej. Po chwili przeszliśmy do rozmów Pricharda, Mantella i jakiegoś typa z El Patronem. Panowie chcieli aby Alberto oddał pas, bo jego zwycięstwo nie było dobre. Czy Meksykanin czuje się z tym dobrze? Czy jego dziewczyna uważa, że postąpił słusznie? El Patron się oburzył i stwierdził, że odda pas tylko jeśli dostanie walkę rewanżową. Mantell powiedział, że Alberto może tylko zapytać Lashleya o to czy może walczyć o pas jeszcze raz. El Patron się zdenerwował, ale oddał pas i wracamy do Impact Zone.

Tak się zastanawiam – czy odejście od nazwy TNA oznacza, że główny tytuł nazywa się od teraz Impact Wrestling World Heavyweight Title? Nie mam jeszcze potwierdzenia tej wiadomości. Otrzymaliśmy promo z ostatnich wydarzeń. Prichard powtarzał w nim cały czas Impact Wrestling co jest dziwne, bo częściej usłyszeliśmy nazwę WWE. No dobra, czepiam się. Koniec tych powtórek, nie chce mi się tego oglądać.

W ringu jest już Alberto El Patron. Powitał on publiczność i uznał, że to miejsce jest świetne. Nie musi tutaj przejmować się swoimi słowami i może robić co mu się podoba. Naprawdę? A możesz na przykład kogoś zabić? Wydaje mi się, że nie. El Patron przedstawił się jeszcze i dodał, że to jego dom. Wróćmy do biznesów. Zrobił coś co było niemożliwe do wykonania. Pokonał Bobby’ego Lashleya i udowodnił wszystkim, sobie i publiczności, że może być ich mistrzem. Gdyby nie polityka wrestlingowa to stałby tutaj jako mistrz. Tak, od teraz mamy Impact Wrestling Championa. On jednak nie raz udowadniał, że jest złodupcem i wojownikiem. Jeśli Lashley jest gdzieś tam i ma jaja to powinien się tutaj pojawić aby El Patron mógł go skopać. Bobby jednak się nie pojawił, bo zamiast niego zobaczyliśmy Ethana Cartera III. EC3 zaczął od przedstawienia Alberto. On wie, że El Patron musiał oddać pas. Teraz powtórzy mu swoje słowa – El Patron musi najpierw zasłużyć na walkę o pas. A jeśli chce tej walki to może zgodzi się na pojedynek o miano pretendenta – Alberto vs Ethan. El Patron chciał aby Carter go posłuchał. On szanuje EC3, ale nie jest Lashleyem a Alberto jest tutaj aby walczyć właśnie z mistrzem. I to nie Ethan ustala zasady tylko publiczność, która woli zobaczyć starcie Lashleya z El Patronem. On go za to przeprasza i liczy na to, że jeszcze kiedyś się spotkają. EC3 uznał, że Alberto nie jest wcale takim walczakiem. I ma nadzieję, że Alberto nie zapomniał kim jest Ethan. Nie wie o co chodzi, ale uważa, że El Patronowi brakuje po prostu jaj. To wkurzyło Meksykanina, który wrócił do ringu. Miał on nową odpowiedź. Chce walczyć z prawdziwym BIG DOGIEM a nie suką. Carter zapytał czy to oznacza, że obaj muszą w końcu walczyć. Alberto powtórzył swoje poprzednie słowa więc nadział się na popchnięcie od przeciwnika. Panowie zaczęli się bić i po dłuższej chwili ochrona i sędziowie zatrzymali Ethana i Alberto. Oczywiście mieli oni problemy i po chwili El Patron uznał, że skoro fani chcą walki to on ich posłucha. Jeśli EC3 chce starcia to je dostanie i obejrzymy je jeszcze dzisiaj! Właściwie to nie mogę się przyczepić do tego segmentu, bo był on bardzo solidny. EC3 ma wielką chemię z publicznością, którą załapał również Alberto El Patron. I obaj potrafili rozgrzać ludzi. Pomysł z przyszłym starciem panów jest dobry, bo jakoś trzeba pretendenta wyłonić. I właśnie tak to powinno wyglądać za pierwszym razem – El Patron debiutuje, walczy o miano pretendenta oraz wygrywa aby iść po pas. Czy jednak wygra dzisiaj? Tego nie wiemy.

Wyświetlono nam powtórki z walki Jeffa Hardy’ego ze Smokin’ Joe Frazierem. Oczywiście przypominam, że braci już w Impact Wrestling raczej nie zobaczymy więc cieszmy się tym co dostaliśmy. Co się działo dnia dzisiejszego? Trwało zebranie, które miało na celu wyjaśnienie sytuacji z pasami drużynowymi. Nikt nie wiedział co się stało a Prichard miał jakiś pomysł, który przedstawi za jakiś czas.

Walka Nr.1: Eli Drake & Tyrus vs Garza Jr. & Laredo Kid

Garza i Laredo Kid występowali w różnych federacjach – od AAA do Crash. Ja właściwie nic o nich nie wiem, bo nie oglądam AAA ani Crash więc dzisiaj sprawdzimy z czym się to je.

Zaczynają Laredo Kid oraz Drake. Eli odmówił uścisku dłoni a Kalisto wykorzystał swoją zwinność aby powalić przeciwnika na matę. Napisałem Kalisto, zgadza się, bo Kid właściwie wygląda jak on. Drake uderzył rywala, ale trafił na niego Arm Drag po wylewie oraz Arm Wrench. Doszło do zmiany z Garzą i ten postawił na dość dziwną akcję czyli Springboard Senton Bomb na matę i Superkick w dłoń przeciwnika. To było głupkowate. Eli poradził sobie z tym, ale nie trafił z Dropkickiem. Garza ściągnął spodnie – oczywiście miał pod spodem gacie. Drake uderzył przeciwnika, który pozbył się z ringu Drake’a i zaskoczył go Suicide Dive’m. Laredo Kid dorzucił Diving Moonsault i wracamy między liny. Laredo był legalnym zawodnikiem i miał dla Drake’a Standing Moonsault. Kolejna jego akcja się nie udała, bo Eli rzucił luchadora w naroznik i zmienił się z Tyrusem. Ten nic nie robił sobie z kopnięć przeciwnika i posłał go bezproblemowo na matę. Po przerwie wykonał on Scoop Slam i zmienił się z Eli’m, który zasypał Laredo serią uderzeń. Do ringu wrócił Tyrus z T-Bone Suplexem dla Kida. Zmienił się on z kolegą, ale przed wyjściem poza liny dorzucił Military Press Slam. Drake postawił na Big Elbow Drop. 1…2…Kick-out. Znowu mamy zmianę i Tyrus postanowił osłabiać żebra rywala. Ten poleciał w narożnik gdzie zrobił unik, ale jego przeciwnik wysłał go na matę. Nie trafił on z Elbow Dropem i mamy zmiany w obu zespołach. Garza Jr powalił Drake’a Superkickiem a dla Tyrusa miał Running Knee. Eli wrócił do ataku i panowie chcieli wspólnie zaatakować Garzę, ale ten zrobił unik. Jego szarża jednak nie wyszła, bo Eli wykonał Reversed Sidewalk Slam a dla Laredo miał Celtic Cross. Mieliśmy zobaczyć zmianę z Tyrusem, ale Garza zaskoczył Drake’a Roll-upem i… wygrał walkę.

Zwycięzcy: Garza Jr. & Laredo Kid – 11.00 via Pinfall (Przeciętny pojedynek z bardzo zaskakującymi zwycięzcami. Właściwie to smuci mnie kolejne podłożenie Drake’a, który miał potencjał na bycie mistrzem. W tym roku zrobili z niego pajaca, który co chwilę przegrywa i bije się w drużynie z Tyrusem. Garza i Laredo coś potrafią i mogą być wzmocnieniem dla rosteru, ale wielkiego wrażenia na mnie nie zrobili. Kto wie czy wkrótce nie czeka ich przerzucenie do X-Division. A samo starcie trwało trochę za długo przez nudną ofensywę Tyrusa. No cóż, nie zawsze jest niedziela.)

Pokazano nam film, który podsumował występ Moose’a, Eddie’go Edwardsa i Jamesa Storma w NOAH. Podobno zawodnicy pokazali się z bardzo dobrej strony a najbardziej chwalony był Moose.

W ringu jest już Kayci Queen, która miała zadebiutować w ringu Impact Wrestling. Jej rywalką miała być… Brandi Rhodes. No cóż. Nie doczekaliśmy się jednak walki, bo pojawił się Cody, który poprosił o mikrofon. Nie chciał on aby ta walka się odbyła. On wie, że Brandi jest gotowa, ale Impact nie będzie się promował na jego nazwisku. Cody zapytał Kayci o to jak się nazywa i dał jej 45 dolarów czyli 12 dolarów więcej niż oficjele dadzą Queen za walkę. Chciał on aby Kayci odeszła poza ring. Następnie wrócił do tematu Moose’a, który jest tym złym. Teraz Moose jest w Japonii, ale to Cody jest Japonią. Jego rywal jest słabym człowiekiem co oznacza, że Cody jest o wiele lepszy. I ma nadzieję, że Moose to ogląda, bo on chce walki o pas Impact Grand. Brandi nie była zadowolona, ale odeszła ze swoim mężem i przepraszała Kayci za tę sytuację. Wróciliśmy po przerwie i okazało się, że Queen została zaatakowana przez Rosemary. Mistrzyni wysłała przeciwniczkę w podróż po barierkach, schodach i krawędziach ringu. Po chwili wyrwała jej serce i wykonała Red Wedding w ringu.

Walka Nr.2: #1 Contender’s Match – Ethan Carter III vs Alberto El Patron

Panowie zaczęli od wściekłego zwarcia z którego zwycięsko wyszedł Alberto. Wykonał on serię kopnięć, Snapmare, Dropkick i pozbył się Ethana z ringu aby tam zasypać go ciosami i wysłać w barierki. Carter wrócił do ofensywy, ale nie na długo, bo jego głowa wylądowała na narożniku.
Po przerwie El Patron chciał wykonać Diving Axe Handle, ale EC3 skontrował go na cios w brzuch. Dorzucił on od siebie Clothesline, serię ciosów i serię Stompów. Następnie poczęstował on przeciwnika Back Elbowem i Snap Suplexem. 1…2…Kick-out. Na Meksykanina czekał EC3 Splash, ale mamy kontrę i Ethan ląduje po raz kolejny w narożniku. Alberto ruszył za rywalem aby osłabić jego rękę poprzez obijanie jej o schody. Wylądowała ona także na stalowym narożniku i wróciliśmy między liny gdzie El Patron zapiął Hammerlock. Panowie przeszli do narożnika gdzie Carter atakował, ale nadział się on na Cross Armbreaker przy linach. El Patron wszedł na narożnik i trafił rywala Double Axe Handle’m. Meksykanin znów skupił się na atakowaniu ręki rywala z wiadomym skutkiem. EC3 uwolnił się Arm Dragiem i zaskoczył przeciwnika dwoma Clothesline’ami, Jawbreakerem, EC3 Splashem i Flapjackiem. Czy to pora na One Percenter? Nie do końca, bo Alberto kontruje, ale szybko zostaje on wyrzucony z ringu. Po dłuższej chwili EC3 ruszył za El Patronem i wysłał go na stół komentatorski. Meksykanin został wrzucony między liny, ale ostatkiem sił wykonał on Step Up Enzugiri.
Po przerwie panowie naparzali się dłońmi. EC3 poradził sobie lepiej i sprowadził rywala do parteru aby otrzymać dwa Clothesline’y i Backstabber. El Patron planował zakończyć walkę swoją dźwignią, ale Ethan skontrował ten zamiar. El Patron wysłał go jednak w narożnik i postawił na Single Arm DDT. Meksykanin znów wszedł na narożnik z zamiarem skoku, ale Ethan oczywiście go dorwał i sprowadził do defensywy. Carter próbował zabrać Alberto w podróż i zaplanował Superplex. El Patron się uwolnił i zrzucił Ethana aby wykonać swój Boot Stomp. To się nie udało, bo EC3 zrzucił go na matę i wymierzył TK3. Następnie dorzucił kolejne TK3! Czy to koniec tych bolesnych akcji? Chyba tak, bo Ethan wycofał się z ringu aby zabrać krzesło. No dziwne zachowanie. Carter próbował użyć krzesła, ale jednak powstrzymał się i je wyrzucił. Nie udało mu się jednak wykonać jakiejś akcji i otrzymał on Double Knee Armbreaker, Low Superkick i zapięty został Cross Armbreaker! EC3 miał problemy ze złapaniem lin co sprawiło, że musiał odklepać!

Zwycięzca: Alberto El Patron – 21.55 via Submission (Naprawdę solidny pojedynek dwóch gości, którzy wcale w ringu nie są słabi. Alberto był bardziej zmotywowany do walki i to dzisiaj pokazał. Nie dziwi mnie zwycięstwo El Patrona, bo IW chce na niego stawiać. Dziwi mnie natomiast, że Ethan spadł całkowicie w otchłań porażek. Kiedy on ostatnio wygrał jakąś bardzo ważną walkę? Chyba w grudniu. A dzisiaj na dodatek musiał odklepać co bardzo mocno promuje Alberto a jego stawia w ciężkiej sytuacji. Chyba pora na heel turn Ethana, który potrzebuje jakiejś odmiany w gimmicku.)

Alberto El Patron uszanował swojego przeciwnika i pogratulował mu dobrego występu. Od kiedy zaczął występy mierzył się z wieloma trudnymi rywalami. Dzisiaj jednak stoczył jedną z najlepszych walk w jego historii. Panowie pogadali i postanowili podać sobie dłonie.

MacKenzie Mitchel zaprosiła Reno Scum do rozmowy. Powiedzieli oni, że są świetną kombinacją brutalności i dobrej walki. Teraz planują zostać mistrzami drużynowymi i panowie zaczęli się głupio drzeć. Chyba nie kupię ich charakteru.

EC3 nie był zadowolony i kopnął śmietnik. Bruce Prichard próbował go uspokoić i wziął na stronę aby o czymś pogadać.

Walka Nr.3: X-Division Title Match – Trevor Lee vs Suicide vs Andrew Everett vs Braxton Sutter

W rolę Suicide’a wcielił się Caleb Konley co jest dla mnie mocno niezrozumiałą decyzją. W końcu Caleb jest na tyle ciekawy, że nie trzeba go ubierać w maskę niewypału jakim była postać Suicide’a. Głupota jak dla mnie.

Lee wycofał się z ringu, ale za dużo to nie dało, bo tam stali już Sutter i Suicide. Panowie uderzyli Trevora a Andrew dorzucił Planchę na mistrza. Wracamy między liny gdzie pozostali panowie wymieniali się Roll-upami. Everett pokazywał, że jest bardzo zwinny a do ringu wraca Trevor, który znów załapał się na serię ciosów. Sutter chciał z tego skorzystać, ale otrzymał on Bang A Rang po wylewie. Everett został natomiast rzucony na Braxtona i Suicide wykonał Clothesline na Sutterze a także Bulldog. Do walki wrócił Lee, który pozbył się z ringu Suicide’a. Wiele to nie dało, bo Everett pozbył się go z ringu. Czekała na niego ofensywa Suicide’a, który postanowił powalić BS’a i Trevora Springboard Elbow Dropem. Andrew miał dla przeciwników także Springboard Shooting Star Press.
Wracamy po przerwie. Andrew wymierzał sprawiedliwość mistrzowi, który prawie pozbył się rywala z ringu. Ten potraktował go High Kickiem i miał dorzucić jakiś skok, ale Lee trafił go Jumping Forearmem. Trevor uniknął szarży Suttera i dorzucił Leaping Mushroom Stomp na trzecim przeciwniku, którym jest Suicide. Między liny wrócił Everett, który otrzymał wściekłą serię uderzeń od rywala. Mistrz chciał także wysłać przeciwnika w narożnik i to się udało. Suicide nadział się na parę kopnięć, ale zablokował on akcję Lee na Octopus Stretch. Trevor pozbył się jednak przeciwnika z ringu a po odwróceniu się otrzymał parę uderzeń od Suttera oraz Snap Powerslam. Andrew otrzymał Spinebuster, ale Sutter już nie zatrzymał Suicide’a, który miał dla niego Missile Dropkick. Akcja mistrza została zablokowana na Inverted Pumphandle Neckbreaker i do walki dołączył ponownie Sutter. On i Suicide wściekle się naparzali, ale zaskoczył ich Pele Kick od Everetta, który wszedł po swoim ataku na narożnik. Suicide na to mu nie pozwolił i do ekipki dołączyli jeszcze Braxton i Trevor. Panowie wykonali oczywiście Tower of Doom, który właściwie wyglądał naprawdę dobrze. Gdzieś tam pojawiła się BROKEN LAUREL, która próbowała rozproszyć Suttera. Allie nie była zadowolona i prawie doszło do rękoczynów, które przerwał Braxton. Ten wrócił do ringu i otrzymał Running Knee od Trevora. 1…2…3.

Zwycięzca: Trevor Lee – 12.50 via Pinfall (Ogólnie to pojedynek był bardzo dobry jak na czas jemu poświęcony. Szanuję to, że walka trwała więcej niż pięć minut jak to zwykle bywa, bo każdy mógł się pokazać. Trochę nie podobał mi się booking Trevora oraz jak już wspomniałem powrót Suicide’a. No i minus za niepotrzebną interwencję Laurel, bo całkowicie zabiło to tę walkę.)

Po walce pojawiła się Sienna, która powiedziała, że Maria wcale nie była taka zła, bo to ona tutaj jest prawdziwą kobietą. Może nawet dać nam historię miłosną, bo obstawia, że pierwsza noc Allie i Suttera zakończyła się wizytą w szpitalu. A Romeo i Julia nie skończyli wcale tak dobrze jak to się wydawało.

Do ringu zmierza właśnie Bruce Prichard. Ostatnie wydarzenia były dość kontrowersyjne, bo ich mistrzowie powinni przegrać w środku ringu co się nie stało. Teraz nie wiadomo która ekipa jest w posiadaniu pasów więc oni uznali, że za dwa tygodnie, odbędzie się walka, która wyłoni nowych mistrzów drużynowych Impact Wrestling. Prichardowi przerwali Decay. Abyss zaczął od przedstawienia ich – oni nazywają się Decay i są piękni. Steve dodał, że są niekończącym się koszmarem a Rosemary podsumowała to zdaniem, że oni uratowali te pasy i powinni być tutaj mistrzami. Do grupy dołączyli także Reno Scum. Thornstowe uznał, że pokonali już DCC i nic ich nie zatrzyma. To jednak nie koniec i do ringu zmierzają Garza Jr oraz Laredo Kid. Laredo poprosił o spokój i coś tam pobrzdąkał po hiszpańsku. Garza uznał, że są oni tutaj aby zdobyć pasy drużynowe. No jak wszyscy. Za dużo to oni nie powiedzieli, bo rozpoczęła się walka, którą wygrali Decay. Abyss wykonał Chokeslam na Lusterze i wydawało się, że to koniec, ale nagle usłyszeliśmy muzykę… LAX! Konnan i Homicide ruszyli do akcji i wysłali swoich przeciwników w schodki. Decay jednak zostali zaatakowani przez innych gości! A byli to Angel Ortiz, Mike Draztik oraz Angel Rose. Panowie oraz pani pokazali naprawdę fajne akcje. Abyss otrzymał świetny Cannonball a Rosemary otrzymała German Suplex i świetny Cutter. Steve musiał także uznać wyższość przeciwników i Homicide zniszczył go swoim Gringo Killerem! Konnan po chwili powiedział, że LAX powrócili i zamierzają zdominować tę dywizję! No to było naprawdę coś dobrego i jestem podjarany. To jednak już koniec tego odcinka po którym można powiedzieć, że Impact Wrestling wrócił na właściwe tory.

Autor: RS