Impact Wrestling 11.01.17 – Raport

W poprzednim tygodniu poznaliśmy nowych mistrzów drużynowych oraz nowego mistrza X-Division. Emocji było naprawdę sporo, ale serca fanów musiały na chwilę się zatrzymać, gdyż James Storm przegrał z Danem Lambertem. Co się stanie dzisiaj? W sumie to nie mam bladego pojęcia, ale wiem jedno – przekonam się już niedługo.

Do ringu ruszyli Lashley oraz Dan Lambert. Właściciel ATT chciał zapytać o coś naprawdę ważnego. Czy ludzi nie nudzi to, że oni za każdym razem udowadniają jak słabi są wrestlerzy? Jego to na pewno nie nudzi, gdyż strasznie go to bawi. Impact Wrestling przypomina mu karaluchy – gdy jednego zgniecie, to kolejny zjawia się na jego miejsce. Jest tutaj właściwie dla dwóch rzeczy. Pierwszą z nich powinien być moment ciszy dla jedynego w swoim rodzaju Jamesa Storma. Osoby, która zbudowała tę federację i była tu od samego początku. I jest to dokładnie ta sama osoba, która aktualnie nie ma zatrudnienia. Drugim powodem jest ogłoszenie nowego członka ATT. Jest to gość, którego on nie doceniał. Był sceptyczny, ale ten facet pokazał, że potrafi zrobić coś czego nie uczynił sam Bobby Lashley – załatwił Jamesa Storma. Lashley nie był zadowolony z tych słów, ale Lambert jechał dalej i pozwolił sobie przedstawić nam nowego członka American Top Team. Jest nim ten doskonały KM. Lambert podarował koszulkę swojej drużyny nowemu koledze, a ten kolega zaczął od wypominania Bobby’emu błędu. Lashley kazał mu coś udowodnić i właśnie tak się stało. Każda osoba, która stoi przed nim zostaje załatwiona. Taka jest prawda – to on pomógł Danowi w pozbyciu się stąd Storma. Kanadyjczycy naprawdę są tacy grubi? Bo ci wszyscy fani, których pokazują kamery raczej chyba nie stronią od naleśników z syropem klonowym. Ah, te stereotypy. KM dodał, że jest też osobą, która pozbyła się Moose’a. No, nie do końca, ponieważ wspomniany wrestler zjawił się na rampie. Postanowił on jednak ruszyć do ringu i rzucić się na KM’a. Lashley postanowił pomóc nowemu znajomemu, ale nagle panom przeszkodził Eddie Edwards, który miał dla nich Double Dropkick. Moose powalił rywali Double Shoulder Blockiem i panowie zdecydowali, że ich celem będzie Lambert. Ten został wyciągnięty z ringu przez Bobby’ego, a to oznacza, że to koniec tego segmentu, który właściwie szczególnie wybitny nie był. Bardzo boli mnie jednak to, że KM dostał aż tyle czasu antenowego, bo gość nie wybija się ponad przeciętność. Ot, jest po prostu wrestlerem, który umie zrobić parę podstawowych akcji, jakiś skok czy coś i potrafi strzelić promo przez minutę. To to i ja też umiem.

Ethan Carter III postanowił, że zorganizuje open challenge i stawką będzie pas Impact Grand. Zjawił on się w ringu i powiedział, że dalej stoi jako najwspanialszy mistrz, którego miała ta federacja. Jest najlepszy praktycznie wszędzie i nie wie czy ktokolwiek może jemu dorównać. Czy może to być Matt Sydal? Ten gość, który nie potrafił wygrać pasa Impact Global? Ten facet, który zawiódł w starciach o pas X-Division i Impact Grand? Sydal nie jest lepszy od Cartera. I nie dlatego, że próbuje, tylko dlatego, że po prostu brakuje mu naprawdę sporo. Jest jedna dobra rzecz, którą Matt potrafi. Potrafi on zawodzić ludzi. Czy teraz publika chce, żeby ktoś mu dokopał? Tak się nie stanie, ale obiecał on nam otwarte wyzwanie i słowa dotrzyma. Czeka teraz na sędziego i nie wie z kim się zmierzy. Czy będzie to gość z Syberii lub Bułgarii – to nie ma znaczenia, bo on planuje kogoś załatwić. Okazuje się, że na zaproszenie odpowiedział Petey Williams.

Walka Nr.1: Impact Grand Championship Match – Ethan Carter III vs Petey Williams

Tym razem zasady walki o pas Impact Grand nie obowiązują. EC3 szybko zaskoczył oponenta uderzeniem i rzucił go w narożnik. Petey odpowiedział wykonaniem Crucifix Headscissors, a po tym miał dla mistrza Diving Hurricanranę, Drop Toe Hold i Low Dropkick w plecy. Ethan został też ustawiony w pozycji Tree of Woe – oponent postanowił na nim stanąć, żeby zaśpiewać kawałek hymnu Kanady. Pora na odpowiedź od Cartera i był to mocny Clothesline. Po tym przyszła pora na serię wściekłych uderzeń w głowę, Irish Whip w narożnik oraz Headlock. Pretendent poradził sobie z dźwignią, ale z Kitchen Sinkiem nie poszło tak łatwo. EC3 teraz przeszedł do odwróconego Bear Huga, a zaraz po tym postawił na Teardrop Suplex. Przyszła również pora na Sit-Out Gourdbuster, który dał mu jedynie 2-count. Wracamy do submissiona oraz do kontrowania jego przez Williamsa. Petey zaskoczył nagle Ethana Roll-upem, a gdy ten nie poskutkował – zdecydował on się na masę uderzeń. Carter skontrował jego zamiary, jednak nie poradził sobie w przyszłości. Kanadyjczyk miał dla niego Russian Leg Sweep oraz Flatliner. 1…2…Kick-out. Canadian Destroyera jednak nie zobaczyliśmy, bo EC3 wyniósł przeciwnika i powalił go przy pomocy TK3. 1…2…Kick-out. One Percenter też został zablokowany, a mistrz poleciał poza ring. Pretendent chciał skoczyć i właśnie to zrobił, ale przy okazji uszkodził sobie nogę, gdyż Ethan wrócił do ringu. Nagle przez barierki przeszkoczył Matt Sydal, który rzucił się na Cartera powodując dyskwalifikację na jego korzyść.

Zwycięzca: Ethan Carter III – 5.48 via DQ
Ocena: **1/2 (Solidny kawałek wrestlingu podszyty dalszą rywalizacją Sydala z Carterem. Z pasem Impact Grand robić coś trzeba i świetną osobą do tego jest EC3, który wie jak wypromować siebie oraz tytuł.)

Allie powiedziała do MacKenzie Mitchel, że to co zrobiła Laurel jest straszne. Rzeczy się zmieniają, a ona już się nie boi. Nie jest ani słaba ani mała. Skoro Van Ness chce się bawić to ona wie jak dalej potoczyć grę.

Eli Drake zjawił się w budynku, a dresiarz Alberto El Patron rozwalał jakieś stoliki na zapleczu. Przechodzimy do Matta Sydala, który powiedział, że nie lubi, gdy ktoś go obgaduje. Skoro EC3 chce udowodnić, że jest tym kimś to niech położy na szali swój pas w starciu, które będzie miało godzinny limit oraz nie będzie posiadać żadnych rund czy przerw. Jeśli Ethan myśli, że Matt nic nie może wygrać, to się grubo zdziwi. Sydal narodził się na nowo i czekał na ten moment od lat.

Walka Nr.2: KC Spinelli vs Laurel Van Ness

Spinelli postanowiła szybko zaatakować rywalkę, która dopiero co szykowała się do zdjęcia kurtki czy czegoś tam w tym rodzaju. Laurel odzyskała przewagę dzięki serii uderzeń oraz przy pomocy mocnego kolana. Próbowała ona także uciszyć KC, która otrzymała cios w policzek, ale odpowiedziała ładnym Uranage. Teraz to ona spoliczkowała oponentkę i dorzuciła mocny Clothesline. Przyszła też pora na jakąś akcję zza pleców – próba została zablokowana, a Van Ness dorzuciła do tego atak na oczy. Po chwili mistrzyni postawiła na Running Facebuster, potem na podobną akcję, ale ta dała jej jedynie 2-count. LVN wchodzi na narożnik i z niego zlatuje, gdyż KC rzuciła ją na matę. Po tym Spinelli wykonała ładny Suplex z przejściem do mostka. 1…2…Kick-out. To nie koniec jej ofensywy, gdyż kolejnym ciosem był Butterfly Suplex. To również nie doprowadziło do jej zwycięstwa i nagle do powiedzenia miała coś Van Ness. Postawiła ona na Roll-up, a gdy ten zawiódł – obie panie trafiły się Big Bootem. Mistrzyni przeszła do ofensywy przy pomocy dwóch Clothesline’ów oraz Dropkicka. Dorzuciła ona po tym Russian Leg Sweep i zaplanowała koniec. Finisher został początkowo zablokowany, potem LVN zaskoczyła rywalkę Curb Stompem i wykończyła Unprettierem.

Zwyciężczyni: Laurel Van Ness – 5.15 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Kolejny solidny pojedynek. LVN sobie wygrywa, ale tym razem federacja pozwala wykazać się też przeciwniczkom. To mnie cieszy, gdyż Spinelli sporo potrafi i szkoda byłoby ją od tak rzucić na pożarcie w dwie minuty.)

Laurel nie miała się z czego cieszyć, gdyż zjawiła się Allie, która zaatakowała mistrzynię. Pretendentka przez chwilę dominowała i to zmusiło LVN do ucieczki.

Teraz dowiemy się co do powiedzenia ma Eli Drake. Mistrz próbował uciszyć publikę, ale ta nie dawała się uspokoić. Powiedzieć coś postanowił w takim razie Chris Adonis, który kazał ludziom się uciszyć oraz uszanować jego i osobę, która dalej jest mistrzem tej federacji. Przyszedł w końcu czas na Drake’a, który uznał, że długo mówić nie będzie, bo ma lot do Los Angeles. Eli zaczął obrażać publikę, potem nazywać ją idiotami (co też jest obrazą) i przedstawił się jako mistrza. Tydzień temu Alberto El Patron nie potrafił go zatrzymać. Meksykanin powinien wrócić do brodzika, bo rzucił się na za dużą rybę. Drake natomiast będzie w tym czasie wygrywać wszystkie pasy, które pozornie należą się El Patronowi. Za tydzień będzie bronić pasa w Detroit i ciekawi go jakie sztuczki pokażą jego przeciwnicy. Zanim jednak udało mu się dokończyć promo – przeszkodził mu Alberto El Patron. Były mistrz kazał mu się zamknąć, bo Eli po prostu się myli. Widzi przegrańca oraz małego chłopca, który wierzy, że coś znaczy. Prawda jednak jest taka, że Drake nie ma jaj, żeby spotkać się w ringu z Alberto. No przecież się spotkał. Meksykanin dodał, że to on będzie jednym z jego przeciwników i znowu go uciszył. Po co jednak mają czekać? On widzi publikę, ring, dwóch przegrańców i prawdziwego mistrza, którym jest on sam. Do ekipy dołączył po tych słowach Johnny Impact. Skoro Alberto i Eli będą w Detroit, to on bardzo chętnie wprosi się na tę imprezę. Musi jednak coś powiedzieć – gdy El Patron otwiera usta, to z nich wychodzą same głupie słowa. Dzisiaj powiedział jednak coś mądrego. Po co mają czekać do kolejnego tygodnia? Po tych słowach Meksykanin rzucił się na Impacta, który powstrzymał atak. Do walki dołączyli Drake z Adonisem. Heelowie za dużo do powiedzenia jednak nie mieli, bo Johnny zgniótł ich Corkscrew Planchą.

Dan Lambert dalej wychwalał KM’a oraz żartował sobie ze Storma. Teraz dowiemy się co do powiedzenia ma rodzina Parków. Chandler jarał się swoim występem z zeszłego tygodnia, ale Joseph postanowił go uspokoić. Obok nich stanął Jimmy Jacobs, któremu nie podobało się, że Park aktualnie kryje się pod postacią dziwnego prawnika, skoro wcześniej był Abyssem. Joseph stwierdził, że jego druga osoba nigdy nie powróci, a Jimmy uznał, że Park nie jest wcale taki głupi, bo on dobrze wie, że aktualnie w tej federacji jest tylko jeden potwór. Chandler chciał obronić członka swojej rodziny i kazał się uspokoić Jacobsowi. Nagle zjawił się Kongo Kong, który przestraszył Parków.

Sami Callihan zabrał jakąś kamerę i postanowił, że razem z braćmi Crist rozpierniczy klub LAX. Panowie byli bardzo szczęśliwi z powodu swojego aktu wandalizmu i postanowili przywitać rywali w Ohio. Przechodzimy teraz do LAX, którzy zastanawiali się co się stało. Ortiz chciał zakończyć całą tę rywalizację, Santana się z nim zgodził. Konnan powiedział, że OVE zabrali ich kasę oraz flagi. Przekonają się jednak, że to był bardzo zły czyn i zaproponowali oni Barbed Wire Massacre Match osobom odpowiedzialnym za zniszczenie ich miejscówki.

Walka Nr.3: Cult of Lee & Hakim Zane vs Sonjay Dutt, Dezmond Xavier & Garza Jr

Zaczynają Garza oraz Hakim. Pan numer jeden zdominował sytuację przy pomocy Headbutta i Chop Blocka. Widzę, że Meksykanin dalej nie wyleczył kontuzji. Myślę, że to bardzo bezpiecznie walczyć teraz w ringu. Doszło do zmiany z Dezmondem i ten pozamiatał zwycięzcą Global Forged, a to zmusiło twórców do zaproszenia nas na przerwę.

Po reklamach dominował Zane, ale nad Duttem. Miał on dla niego Corner Clothesline oraz Back Elbow. Mamy odpowiedź od Hindusa i była to Running Hurricanrana. Partnerzy Hakima rozproszyli sędziego, a to pozwoliło temu pierwszemu na Shining Wizard. Do ringu wchodzi Caleb Konley, który wymierzył kilka uderzeń oraz przeszedł do Surfboard Stretchu. Sonjay obronił się przed dźwignią, ale Caleb ponowił próbę i wpuścił Trevora. Były mistrz powalił rywala Clothesline’m, a po tym dorzucił parę Low Kicków. Jeden z nich został zatrzymany przez Hindusa, ale niestety ten nie poradził sobie z dalszą walką, bo Lee uderzył jego partnerów i sprowadził go do swojego narożnika. Pora na Hakima Zane’a, który jakoś nie forsował tempa tej walki. Musiał w końcu przyspieszyć, gdyż Dutt postanowił trafić go Dropkickiem. Teraz doszło do zmiany z Garzą, który zatrzymał Cult of Lee, żeby ściągnąć gacie. Zostały one rzucone na matę, a plan Zane’a ze skokiem na rywala zawiódł, gdyż Meksykanin zrobił unik. Hakim trafił Trevora oraz Caleba, po tym powalił Garzę kolanem. Szybko jednak czekała na niego kontra ze strony Xaviera, który zmienił się z partnerem i wykonał skuteczne Final Flash.

Po walce zjawił się Taiji Ishimori, który postanowił zgodzić się na wyzwanie Dezmonda Xaviera. Panowie podali sobie dłonie i to tyle.

Zwycięzcy: Dezmond Xavier, Sonjay Dutt & Garza Jr – 11.30 via Pinfall
Ocena: ** (Mało widowiskowe, Zane jest dość przeciętny i nie pokazał nic ciekawego, a obstawiam, że to starcie miało mu trochę pomóc w pokazaniu się. Garza dalej walczy z kontuzją, gratuluję, ale chociaż plus jest taki, że pin zgarnia Dezmond.)

Walka Nr.4: Lashley & KM vs Moose & Eddie Edwards

Eddie uznał, że najpierw pozbędzie się kontuzjowanego już członka ATT i to bardzo zdenerwowało wrestlerów, którzy są wrogami Edwardsa. Moose pomógł koledze w zablokowaniu ataku oponentów – Eddie miał dla KM’a Diving Hurricanranę oraz wpuścił on partnera, który wymierzył serię Chopów. Były członek Wilków nie pozostał dłużny koledze, ale szybko zatrzymał go Lashley, który postawił na Scoop Slam. KM dorzucił do tego Elbow Drop i przechodzimy na przerwę.

Po reklamach dominował Bobby, który miał dla mistrza GHC ładny Vertical Suplex. 1…2…Kick-out. Wpuścił on swojego partnera, ale zawiódł i poleciał z ringu. KM natomiast otrzymał Double Back Elbow od przeciwników. Moose dorzucił Running Senton, a następnie pomógł Eddie’mu w wykonaniu Sentona, ponieważ wziął on go na swoje barki i rzucił się z nim na oponenta. Wracamy do ofensywy Edwardsa, który spotkał się z kolanem od rywala. KM zdecydował, że wykona Powerslam, ale zawiódł i EE trafił go kilkoma ciosami. Na pomoc musiał ruszyć Bobby, który zaatakował zaskoczonego przeciwnika. Eddie został wrzucony do ringu, a tam był on zmuszony otrzymywać kolejne uderzenia od rywali. Po dłuższej chwili Lashley potraktował mistrza GHC Neckbreakerem, a następnie wpuścił on ponownie KM’a, który zgniótł Edwardsa Springboard Planchą. Niby spoko. Czy uda mu się jednak wykonać Suplex? Nie wygląda na to. Co więcej – to jego rywal postawił na taką akcję i panowie zaczęli podążać ku partnerom. Lashley szybciej wszedł do walki oraz powstrzymał Moose’a przed klepnięciem kolegi. KM chwilowo pomagał nowemu przyjacielowi, a Bobby zajął się swoim oponentem w narożniku. Z szarżą jednak nie trafił i Eddie miał dla niego Missile Dropkick. Rozumiem, że teraz zobaczymy zmiany. Z KM’em tak, z Moose’m dopiero po chwili. Były gwiazdor ROH trafił przeciwnika Headbuttem, a po tym miał dla niego Corner Splash, Corner Elbow i Hesitation Dropkick. Zaraz po tym postawił on jeszcze na Go To Hell. 1…2…Lashley przerwał pin. Bobby chciał powalić Moose’a, ale ten pozwolił Edwardsowi na Enzuigiri dla Bobby’ego, który został jeszcze z tego ringu wyrzucony. Panowie zajęli się sobą, a legalnie walczący już w ringu Eddie trafił KM’a Suicide Dive’m. Dan Lambert uznał, że pomoże nowemu członkowi ATT i to pomogło mu w wykonaniu Body Blocka oraz Ego Drivera. 1…2…3.

Zwycięzcy: KM & Lashley – 12.40 via Pinfall
Ocena: ** (Dość solidnie, ale nie mogłem się w to wczuć. Niby Lambert rzuca dobrymi promami, ale to wszystko co się dzieje z ATT zaczyna mnie męczyć. Czuję też, że ta historia bardzo ogranicza Moose’a, Lashleya oraz Edwardsa. A nie wygląda na to, że to wszystko szybko się skończy.)

Autor: RS

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o