Impact Wrestling 08.02.18 – Raport

Co tam ziomeczki? Czy jesteście gotowi na Impact Wrestling? Ja na pewno, a mój nastrój jest tym bardziej lepszy, ponieważ sesja jest już poza mną. Wierzę, że moi czytelnicy (tak z dziesięciu) też mogą się cieszyć ze zdania wszystkich egzaminów. Dzisiaj wyłonimy nowego pretendenta do pasa Impact Global.

Jeremy Borash nagrał komentarz, ale Impact postanowił go wyciąć, bo nie ma sensu pokazywać ludzi, którzy pracują aktualnie w WWE. Nie wszystkich jednak ta zasada obowiązuje, bo taki EC3 nie ma problemu z pojawieniem się. Oczywiście to nie to samo – Cartera nie da się akurat tak latwo wyciąć, bo wiecie, on walczy. No i po co się czepiam? Tym razem z Joshem Matthewsem komentować będzie Sonjay Dutt. To ciekawa odmiana.

Walka Nr.1: El Hijo del Fantasma & Rohit Raju vs Taiji Ishimori & Matt Sydal

Wszyscy podali sobie dłonie. Szacuneczek trzeba oddać, zaczynają Taiji oraz Fantasma. Raju jest nikim innym jak zwycięzcą Global Forged – programu, którego właściwie nikt nie rozumiał. Mistrz X-Division poradził sobie na starcie naprawdę dobrze. Jego oponent starał się odpowiedzieć – najpierw przy pomocy silnego uścisku, a potem przy pomocy wykręcenia ręki. Ishimori nie pozostał mu dłużny i jego pomysłem na walkę było wykonanie Side Headlock Takedowna. Panowie po tym wstali oraz zaczęli się popychać. Akcja chyba przyspieszy i wcale się nie myliłem. Japończyk postraszył Meksykanina Running Hurricanraną, ale reprezentant AAA ustał na nogach. Doszło do nagłych zmian i tym razem przewagę objął Raju. Matt starał się uwolnił i szło mu nadzwyczaj dobrze. Wykręcił on ramię przeciwnika, potem rzucił go na matę, ale otrzymał podobną akcję. Rohit nagle zaskoczył mistrza Impact Grand Leg Sweepem, ale mistrz zrobił dokładnie to samo oraz dorzucił Standing Moonsault. Wchodzi partner Sydala – Ishimori wykonał Diving Foot Stomp na rękę oponenta, a potem dorzucił parę ataków na tę kończynę. Matt pozwolił sobie na bardzo podobną akcję. Tym razem Raju skontrował szarżę rywala, ale ostatecznie całkowicie zawiódł. Sydal przeszedł do Single Leg Boston Craba. Dźwignia ta nie była aż nadto skuteczna i pozwoliła tylko mu na zmianę z mistrzem X-Division. Rohit musiał w końcu coś zrobić – zablokował on dźwignię od Japończyka i po tym wymierzył Swinging Neckbreaker. Doszło do zmian w obu ekipach. Fantasma trafił Matta mocnym Enzuigiri oraz dorzucił Jumping High Knee. Interweniujący Ishimori nadział się na podobną akcję i przyszła pora na reklamy.

Po przerwie sytuacja się nie zmieniła. El Hijo trzymał oponenta w dźwigni czyli w Romero Special. Taiji próbował uratować kumpla – początkowo mu nie wyszło, dopiero po chwili poprawił atak. Wmieszał się też Raju, ale otrzymał Springboard Handspring Enzuigiri. Gdy się odwrócił – Fantasma powalił go Calf Kickiem. Sydal też miał coś w rękawie, a mianowicie był to Roundhouse Kick. Rohit już się ogarnął i trafił mistrza Grand mocnym Enzuigiri, a po tym pozwolił sobie na Suicide Dive. Ishimori został wyniesiony przez Fantasmę, ale odskoczył i posłał rywala poza liny. Skorzystał on z szansy na dodatkowy cios, którym był Springboard Moonsault. Powracamy do kwadratowego pierścienia. Raju był chyba legalnym partnerem i udało mu się zapiąć ładny Arm Bar. Taiji jakimś cudem doprowadził do zmiany – Sydal zajął się Rohitem, którego kopał w narożniku. Do ataku dołączył jego partner, który pozwolił sobie na Corner Meteorę. Matt dorzucił do tego Corner Clothesline i mistrzowie zakończyli kombinację Double Low Dropkickiem. El Hijo przerwał pin, ale przypadkowo uderzył swojego partnera. Ishimori i Sydal zajęli się również luchadorem, który zaskoczył ich Big Bootem i Backbreakerem. To teraz on jest legalnym partnerem? Nie pamiętam, żeby się zmieniał, ale to widocznie nie jest istotne. Fantasma trafił Matta potężnym Chopem, a następnie wpuścił kumpla. Panowie wykonali Assisted GTS, co dało jedynie 2-count. Mieliśmy zobaczyć jeszcze jedną akcję zespołową – tym razem mistrz odskoczył i ogłuszył Rohita kolanem. El Hijo nadział się na Super Frankensteiner, a Ishimori dorzucił do tego Springboard Senton i Dodon, ale tę ostatnią akcję już wykonał na Raju. Sydal dokończył dzieło swoim finisherem i mamy koniec.

Zwycięzcy: Matt Sydal & Taiji Ishimori – 15.45 via Pinfall
Ocena: *** (Fajnie znowu zacząć od walki, która była całkiem dobra. Panowie trzymali raczej tempo, mogli coś pokazać, bo dostali prawie piętnaście minut. Impact postanowił zrobić coś z Rohitem Raju, który coś tam potrafi, ale nie wydaje mi się, że może on podbić federację.)

W zeszłym tygodniu odbyła się konferencja z Austinem Ariesem, który powiedział, że też jest zaskoczony. Nie spodziewał się, że wygra pas już pierwszej nocy, a co ciekawe – nie jest nawet członkiem rosteru. Nie podpisał żadnego kontraktu, bo lata po świecie i zdobywa kolejne mistrzostwa. Został także zapytany o to co się stanie, jeśli straci pas. Aries uznał, że to pytanie nie na miejscu, ale nagle dorwał go Eli Drake, który uważał, że nie było żadnego kontraktu, który pozwoliłby mu na walkę o pas. Austin stwierdził, że wyzwanie zostało rzucone i jeśli Drake chce rewanżu, to dostanie taki i starcie odbędzie się za tydzień.

Walka Nr.2: Cult of Lee vs TECH (Monroe & Redd)

Caleb i Trevor posiadali bandany, które ukradli w zeszłym tygodniu. Nie znam niestety członków TECH, ale też nie zamierzam ich poznawać, bo dobrze wiem, że to tylko występ trzyminutowy dla hajsu.

Zaczynają Caleb i jakiś grubol. Początek to właściwie starcie techniczne, które zdominował członek TECH. Doszło do zmiany z chudszym ziomeczkiem, ale nic z tego nie wynikło, bo Konley pozwolił sobie na mocny cios oraz przy pomocy Trevora wykonał Back Suplex. Mamy zmianę z byłym mistrzem X-Division. Lee wyśmiewał przy okazji LAX i kontrolował sytuację. Heelowie właściwie cały czas dominowali – nie było to nader ciekawe. Udało im się po jakimś czasie powalić oponenta kombinacją Deadlift Powerbomb/Low Dropkick. Legalnym partnerem był Caleb, ale nie na długo. Wchodzi Lee, w którego rzucony zostaje Konley. Trevor szybko się ogarnął i zaatakował grubszego typiarza. Chudszy gostek natomiast otrzymał Spinning Backfist, Superkick oraz Assisted Spike Piledriver.

Po walce na ekranie pojawili się członkowie LAX. Konnan obiecał, że ich ekipa w końcu dorwie Trevora oraz Caleba i zemszczą się za to, co stało się tydzień temu.

Zwycięzcy: Cult of Lee – 4.23 via Pinfall
Ocena: * (Lee i Konley nawet fajnie wyśmiewali LAX, ale sama walka nie była interesująca, bo trwała za długo.)

Allie spotkała Kierę Hogan i pogratulowała jej występu. Po chwili dodała, że będzie oglądać starcie Kiery z LVN i zawsze będzie jej pomagać. Po tym pojawił się jakiś ziomek, który miał jakąś kopertę dla Allie. W środku była ogromna kartka walentynkowa i było na niej napisane zaproszenie dla Allie. Jakiś wielbiciel poprosił ją o zjawienie się w tajemnym miejscu w Impact Zone za tydzień.

Walka Nr.3: Knockouts Championship Match – Laurel Van Ness vs Kiera Hogan

Mistrzyni była bardzo pewna siebie, ale nie spodziewała się, że pretendentka powali ją serią Arm Dragów oraz Dropkickiem. 1…2…Kick-out. Kiera zaplanowała też jakiś atak, ale wylądowała w narożniku. Van Ness dorzuciła po tym Snapmare – właściwie wykonała trzy takie akcje. To nie koniec, bo pozwoliła sobie jeszcze na nieczyste duszenie. LVN próbowała grać arogancko, ale zwykle to powoduje zgubę i rozpacz. Może nie tym razem, gdyż Hogan nie skontrowała akcji oponentki. Laurel nie pogardziła Curb Stompem, a po tym starała się wykonać Unprettier. Kiera na to nie pozwoliła i przeszła do Roll-upa. Nie było to najskuteczniejsze i zdenerwowało Van Ness, która trafiła rywalkę Bicycle Kickiem. Panie przeszły do narożnika, gdzie sytuację zdominowała Hogan. Udało jej się wykonać Diving Crossbody oraz Low Superkick. 1…2…Van Ness łapie linę. Pretendentka zaplanowała jakiś kolejny atak, ale mistrzyni rzuciła ją naprawdę brutalnie na liny oraz zakończyła walkę po Unprettierze.

Po starciu Van Ness postanowiła zaatakować Kierę, ale na ratunek przybyła Allie, która powaliła przeciwniczkę Clothesline’m oraz zmusiła ją po ucieczki przy pomocy Codebreakera.

Zwyciężczyni: Laurel Van Ness – 4.10 via Pinfall
Ocena: ** (Całkiem niezłe, krótkie i dość szybkie. LVN zgarnia zwycięstwo, ale to akurat nie jest zaskoczeniem. Hogan będzie fajnym wzmocnieniem rosteru i liczę na to, że nie zniknie z telewizji. Historia LVN z Allie w końcu zostanie zakończona – na razie wygląda to dobrze.)

OVE obserwowali jakiegoś ziomka i okazało się, że jest to Lashley. Pokazano kolejny film i tym razem była to promocja Briana Cage’a, który wystąpi w ringu Impact Wrestling już za tydzień.

Jimmy Jacobs chciał coś powiedzieć. Stwierdził, że wcale nie jest złym gościem. Chce wszystko załatwić po dobroci, ale jeśli Joseph Park nie sprawi, że Abyss powróci, to on będzie musiał uwolnić swojego potwora.

Wracamy na parking i rzeczywiście – tym ziomkiem był Lashley, którego zaatakowali członkowie OVE. Bobby został następnie zamknięty w bagażniku i właściwie to tyle. To była cholerna napaść, która jest poważnym wykroczeniem.

Walka Nr.4: Hania The Huntress vs Amber Nova

Dziwnie ogląda mi się Hanię, która nawet nie zdążyła dobrze zadebiutować w telewizji, a już została zwolniona. Amber podała rękę rywalce, która nie chciała walczyć uczciwie. Nova się wkurzyła i ruszyła z atakiem, który został skontrowany na Samoan Drop. Huntress zajęła się oponentką w narożniku, a następnie ją zaczęła dusić. Na razie wiele się nie dzieje. Sonjay Dutt nawet się stara i nie jest najgorszy, ale czuć, że nie jest to profesjonalny komentator. Co dzieje się w ringu? A no dalej nic specjalnego. Chyba zobaczymy Powerbomb, ale zostaje to skontrowane na Sunset Flip przez Amber. To nie koniec, bo Nova pozwoliła sobie jeszcze na Enzuigiri i dwa Dropkicki. Udało jej się też całkiem ciekawie rzucić Hanię w narożnik, ale jej Hurricanrana zawiodła. Huntress zaskoczyła ją Powerbombem i wygrała walkę po Inverted DDT.

Po walce pojawiła się Rosemary, która zaatakowała Hanię, ale tej udało się uciec.

Zwyciężczyni: Hania The Huntress – 3.30 via Pinfall
Ocena: *1/2 (Dość udany debiut, ale squashem bym tego nie nazwał. Amber miała sporo do powiedzenia. Czy to dobrze? Czy to źle? Oceń sam. Według mnie trochę to zabiło postać debiutantki, która rzuca się na Rosemary, a ma spore problemy z pokonaniem laski, która ostatni raz walczyła dla IW pół roku temu.)

Walka Nr.5: #1 Contender’s Match – Ethan Carter III vs Johnny Impact vs Moose vs Alberto El Patron

Policzmy – mamy czterech wrestlerów, a to oznacza, że zrobią się dwie grupki. Nie pomyliłem się. Moose zajął się Carterem, a El Patron Impactem. Alberto szybko załatwił rywala, którego osłabił przy pomocy Double Foot Stompa. Meksykanin postanowił zaatakować Moose’a, który musiał liczyć się z tym, że heelowie będą współpracować. Dostało się także Johnny’emu, ponieważ miał on czelność wstać. Wracamy do kwadratowego pierścienia. Ciężko to pisać, tęsknię za sześcioma narożnikami. Alberto trafił czarnoskórego przeciwnika Double Axe Handle’m, a po tym razem z Ethanem osłabiali rywala w narożniku. Powraca Impact, który zasypał Cartera ciosami. El Patron wylądował w narożniku i w nim spotkał się z serią kopnięć. Johnny dorzucił też Neckbreaker, który nie pozwolił mu jeszcze zwyciężyć. Alberto nagle posłał swojego oponenta poza ring, a po tym wrócił do obijania Moose’a. EC3 oczywiście też to zrobił. Heelowie pozwolili sobie na Double DDT, ale nagle El Patron rzucił Ethana w narożnik i próbował przypiąć. Nie udało mu się jeszcze wygrać i mamy nieporozumienie. Panów zatrzymał Impact z próbą Diving Crossbody. Johnny zajął się rywalami, których osłabiał kopnięciami. Po tym dorzucił Running Knee dla Alberto, ale odkrył się na Powerbomb od Moose’a. Była gwiazda ROH trafiła jeszcze przeciwników Bicycle Kickiem, który nie był skuteczny w przypadku Johnny’ego, bo ten powalił go Superkickiem. Wszyscy padli na matę, sędzia odliczał, ale nie wiem dlaczego. W każdym razie – wszyscy zaczęli się po tym lać.

Po przerwie akcja przeniosła się poza ring. Moose pozbył się Impacta, ale zaatakował go Alberto. Podobno podczas tego brawlu doszło do kontuzji czarnoskórego gwiazdora. El Patron chyba to zauważył, albo się o tym dowiedział i wrócił do innych wrestlerów, których posłał poza barierki. Meksykanin podał jakąś kartkę fanowi i zaczął rzucać przeciwnikami w klatkę, która osłaniała publikę. Niestety plan zawiódł, a Impact skorzystał z kul, które wylądowały na ciele Alberto. El Patron miał dość ciekawy plan – wrzucił on Johnny’ego do śmietnika, ale to było zgubne, gdyż Impact wyciągnął puszkę i uderzył nią rywala. Następnie zabrał on ten śmietnik – był to normalny śmietnik, a nie klasyczny kosz, którego używa się podczas walk. Wykorzystał on nową broń do zaatakowania Cartera. Wróciliśmy do ringu po dłuższej chwili i w nim El Patron pozwolił sobie na DDT. Heelowie wrócili do współpracy – tym razem ich planem było wykonanie Double Superplexa. Impact im na to nie pozwolił, ale też zaplanował Double Sunset Flip Powerbomb. Ethan i Alberto utrzymali się na nogach, ale do ringu powraca kulejący Moose, który postanowił pomóc ziomeczkom i powalić Ethana Powerbombem. Johnny też wymierzył Powerbomb, ale na El Patronie, a po tym face’owie trafili się wzajemnie Clothesline’m. Po kolejnej chwili Alberto wstał i miał dla Moose’a Double Knee Armbreaker, ale ten odpowiedział Lariatem. Po chwili Impact oraz EC3 wylądowali w narożnikach. Moose miał dla nich serię Hip Pressów – wyglądało to jednak dość przykro, gdyż czuł on potężny ból, ale i tak starał się wyglądać jak najlepiej. Johnny miał otrzymać Go To Hell – skontrował on to na Hurricanranę i pozwolił Ethanowi wykonać One Percenter na czarnoskórym rywalu. Był to plan Impacta, bo zaskoczył on Cartera Moonlight Drive’m. Jego finisher już się nie udał i El Patron zrzucił go z lin przy pomocy Enzuigiri. Moose nadział się na Backstabber, a EC3 na dwa Clothesline’y, Enzuigiri i Cross Armbreaker. Akcję przerwał były mistrz Impact Grand poprzez wykonanie Running Sentona. To nie koniec, bo zaplanował on jakąś akcję wysokiego ryzyka. Alberto mu na to nie pozwolił, ale Meksykanin otrzymał znikąd Flying Chuck od Johnny’ego. Ethan wykorzystał sytuację i spróbował pinu, który zawiódł. Mamy odpowiedź od Impacta, który też przechodzi do Roll-upa, ale jak najbardziej skutecznego!

Zwycięzca: Johnny Impact – 20.40 via Pinfall
Ocena: ***1/4 (Starcie było całkiem dynamiczne, ale panowie nie pogardzili kilkoma przestojami. Pokazali oni naprawdę sporo i trzeba oddać szacunek Moose’owi, który walczył do końca, bo chciał, żeby jego rywale wyglądali jak najlepiej. Brakowało mi trochę wykorzystania kilku przedmiotów. To miałoby sens, bo wrestlerzy użyli przykładowo śmietnika. Impact to dość sensowny wybór – Moose doznał kontuzji, EC3 odchodzi, a El Patrona raczej nikt nie chciałby teraz oglądać jako pretendenta.)

Autor: RS

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o