Impact Wrestling 01.03.18 – Raport

*szepcze*

Cześć, z tej strony RS z kanału RS z kanału ASMR. Dzisiaj wyszepczę Wam ten raport mikrofonem za minimum stówkę, a później będę wymawiał różne dziwne słowa i bawił się wieloma rzeczami w bardzo niekonwencjonalny sposób powodując uczucie mrowienia u 97% użytkowników tej strony. Zapraszam.

Tak naprawdę to żartowałem, nie mam autyzmu. Już za tydzień wszystkie pasy będą bronione, ale zanim do tego dojdzie – warto skupić się na dzisiejszym odcinku. Eddie Edwards podejmie Samiego Callihana. Dobrze wiemy, że to nie koniec atrakcji na dzisiaj.

Walka Nr.1: EC3 vs Tyrus

Tygodniowy sojusz tych panów już się skończył i wszystko rozwiąże się za chwilę w ringu. Ethan starał się coś powiedzieć rywalowi – teraz myślę, że on chyba po prostu szczekał, żeby zdenerwować Tyrusa, ale ten po prostu odepchnął byłego mistrza świata. Carter zdecydował, że wycofa się na chwilę w celu rozciągnięcia się. Chwilowy powrót do kwadratowego pierścienia nie był przemyślanym pomysłem, więc EC3 znowu poszedł w długą. No, w końcu doszło do zwarcia, które zdominował Tyrus. Udało mu się zatrzymać rękę przeciwnika, ale też ją ugryźć. Nie spodobało się to Ethanowi, który dalej bawił się w uciekiniera. Ostatecznie wyszło na jego, gdyż skorzystał on z lin do ataku. Potem postawił on na serię Chopów, która nie zrobiła wrażenia na byłym Brodusie Clayu. Clothesline’y też nie potrafiły zatrzymać większego wrestlera, o Scoop Slamie to już w ogóle trzeba było zapomnieć. Tyrus sam wykonał taką akcję, potem zdecydował się na Atomic Drop, drugi Atomic Drop oraz Corner Hip Press. Właściwie postawił on na serię podobnych uderzeń, które zakończył ciosem w głowę. Carter był ogłuszony, ale starał się uciekać. Był szybszy i to przyniosło mu przewagę. Tyrus został sprowadzony do defensywy. EC3 powalił rywala Double Axe Handlem z narożnika, następnie pracował nad jego karkiem. Dźwignia oczywiście w końcu została przerwana, co zmusiło EC3 do Jawbreakera. Jego Splash jednak zawiódł i oponent powalił go Battering Ramem. Potem dorzucił T-Bone Suplex i potężny Corner Splash. Carter zablokował jeden z późniejszych ataków. Udało mu się jeszcze zaatakować oczy rywala, ale One Percenter zawiódł i to Tyrus wykonał taką akcję. Potem pozostało wykończyć przeciwnika po Chokeslamie.

Zwycięzca: Tyrus – 8.10 via Pinfall
Ocena: **1/4 (Wciąż nie wiem jaki jest powód powrotu Tyrusa, ale zgarnął on dzisiaj bardzo duże zwycięstwo w dość ciekawym pojedynku. EC3 odchodzi i w sumie nie przeszkadza mi to, że postanowił się pod koniec podłożyć.)

OVE wygłosili bardzo przerażające promo do kamerki w telefonie, a Joseph Park martwił się dzisiejszym starciem z Kongo Kongiem. Po tych filmikach przeszliśmy do jakiegoś miejsca, a w nim stali sobie Josh Matthews i Sonjay Dutt. Panowie rozmawiali o dzisiejszych walkach. W sumie bardzo podoba mi się praca Dutta. Mam nadzieję, że w wolnych chwilach będzie on dalej komentatorem.

Walka Nr.2: El Hijo del Fantasma vs Braxton Sutter

BS próbował podać rękę przeciwnikowi, który nie był przekonany, ale ostatecznie podał swoją dłoń. Panowie zaczęli od spokojnego zwarcia. Fantasma postawił nagle na Shoulder Block, zaraz po tym wrestlerzy rzucali się po ringu i to luchador poradził sobie lepiej dzięki Running Hurricanranie i mocnym Enzuigiri. Diving Crossbody nie trafiło w cel, a to pozwoliło Braxtonowi na kopnięcie w brzuch. Potem powalił on rywala Short Arm Clothesline’m, właściwie drugim też. Mocny łokieć osłabił El Hijo, ale to nie koniec ofensywy Suttera. Zapiął on Chinlock, który nie był najlepszym pomysłem. Gwiazdor AAA uwolnił się oraz wykonał Tilt a Whirl Backbreaker. BS szybko wstał i wrócił do ataku. Jego seria uderzeń i kopnięć zatrzymała oponenta w narożniku. Po chwili jednak rywal przeskoczył nad nim i podniósł, żeby zaatakować Braxtona serią kolan w głowę. To nie koniec, gdyż El Hijo podrzucił sobie rywala, aby powalić go Calf Kickiem. Dorzucił on po tym Suicide Dive i kolejne Enzuigiri. Braxton jednak nagle uderza przeciwnika łokciem i korzysta z lin, żeby nieczysto przypiąć. 1…2…Kick-out. Wykonany zostaje Powerbomb z przejściem do jeszcze jednego nieczystego pinu. 1…2…Kick-out. Fisherman Neckbreaker zostaje zablokowany i Fantasma wykonuje Thrill of the Hunt. Koniec.

Zwycięzca: El Hijo del Fantasma – 5.30 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Niezłe, z dobrym tempem i ciekawym zwycięzcą. Fantasma chyba wygrywa pierwszą solową walkę w IW. Sutter natomiast stoczył się w hierarchii, ale nie ukrywajmy – miał on szansę na sukces tylko na początku zeszłego roku i to tylko dzięki Allie. Przypominam, że do tej pory nie wykorzystał on szansy na walkę o pas X-Division, którą zdobył podczas jednego ONO.)

Po walce Sutter zapytał czy to jest właśnie jego kariera w Impact Wrestling. Allie nie ma z nim i ma dobry powód. Niszczy ona życia innych osób. On nie jest szanowany przez nikogo. Nie obchodzi go już nic i jest większą gwiazdą niż nam się wydaje. Nie dostał dzisiaj nawet wejściówki, a to jest bardzo śmieszne. Po tych słowach zjawił się… Brian Cage! BS zapytał za kogo uważa się Cage, ale ten od razu zgniótł go Discuss Lariatem, a potem dorzucił Drill Claw.

MacKenzie Mitchel zapytała Matta Sydala o jego zdanie na temat przyszłej walki z Ishimorim. Matt powiedział, że jest gotowy na zostanie nowym mistrzem. Zjawił się Taiji, który podarował mistrzowi Impact Grand jakąś notkę. Sydal jednak nie chciał jej przeczytać i okazało się, że Japończyk zaoferował rywalowi walkę również o pas Impact Grand. Wygląda na to, że obaj panowie postawią swoje pasy na szali. Na sam koniec Taiji nazwał oponenta głupkiem i sobie poszedł. No dobra, to kiedy Matt przeszedł heel turn? Bo jego zachowanie po prostu to sugerowało.

Walka Nr.3: Kongo Kong vs Joseph Park

Park kazał rywalowi podnieść dłonie do walki, ale ten po prostu go odepchnął. Joseph się wkurzył i postawił na parę ciosów, jednak Kongo zaskoczył go Body Blockiem i własną serią ataków. Mamy odpowiedź od Parka – szło mu całkiem nieźle, ale niestety upadł on na tyłek. Możliwe, że była to po prostu zagrywka, żeby wykonać Shoulder Tackle. Nie zrobiło to wrażenia na Kongu, który zgniótł rywala Corner Splashem, potem dorzucił Kongo Cannonball oraz Diving Splash. 1…2…3.

Jimmy Jacobs po walce chciał wiedzieć czy Abyss w końcu powróci. Odpowiedzi się nie doczekał, więc Kongo Kong zaczął dusić rywala szalem Jacobsa. Jimmy wciąż pytał i powiedział na sam koniec, że oni dopiero zaczęli. Panowie potem zostawili martwego Josepha na macie. Ej, ale serio – to wyglądało jak pieprzona próba morderstwa i to jeszcze na wizji.

Zwycięzca: Kongo Kong – 2.12 via Pinfall
Ocena: Brak (Właściwie to był to squash dla Konga, ale ciekawi mnie ta rywalizacja. Niby jest ona głupkowata, ale tak szczerze to zapowiada się to dość interesująco.)

Caleb Konley wyprawił imprezę i Trevor chciał wiedzieć o co chodzi. Panowie zaczęli rozmawiać, a Lee powiedział, że te bandany dają im pewną przewagę nad LAX. Już niedługo zdobędą pasy drużynowe, ale skoro chcą świętować to potrzebują gości. Zjawili się Mumbai Cats i Trevor zaczął ich przepraszać za to co zrobili jakiś czas temu. Zaprosił on ich na imprezę, ale ostatecznie panowie wyśmiali przeciwników. Zjawił się Konnan, który dowiedział się, że nie odzyska bandan. Lider LAX jednak stwierdził, że pasy zostaną z nimi, ale też te bandany do nich wrócą. Potem obraził on rywali i powiedział, ze wcale nie jest tutaj sam. Nagle Mumbai Cats zdjęli maski i okazało się, że Santana z Ortizem tutaj też są. Panowie próbowali utopić przeciwników, potem wrzucili ich do basenu i to tyle.

Alberto El Patron nie zmienił płyty i dalej opowiadał, że to on powinien być teraz mistrzem. Austin Aries stara się robić coś niesamowitego, ale pewnego dnia zmierzy się z El Patronem. Jeśli nie będzie z nim współpracował, to czeka go kara. Johnny i Austin muszą zapamiętać jego imię, bo to on jest tutaj prawdziwym czempionem.

Walka Nr.4: No DQ Match – Hania The Huntress vs Rosemary

Panie od razu rzuciły się na siebie i sytuację opanowała Demon Assasin. Hania została rzucona na matę – nie raz, ale aż dwa razy. Następnie czekał na nią Clothesline. Red Wedding zostało zablokowane, a to pomogło Hanii w wykonaniu Spinning Heel Kicka. Inverted DDT nie mogło się teraz udać, The Huntress decyduje się w takim razie na jeszcze jakiś atak, ale zawodzi i rywalka zapina Tarantulę. Missile Dropkick właściwie nokautuje Hanię, Corner Splash i Exploder Suplex prawie ją wykańczają. Okazuje się, że tylko prawie, bo debiutantka jeszcze dyszy. Jej seria kopnięć początkowo była skuteczna, ale gdy przyszło co do czego – Rosemary zatrzymuje ją Spearem i wygrywa walkę po Red Wedding.

Zwyciężczyni: Rosemary – 3.10 via Pinfall
Ocena: ** (To na pewno było No DQ? Bo coś nie zauważyłem. Mimo absolutnego braku wykorzystania gimmicku tej walki uważam, że nie było to złe, ale raczej wyglądało jak dłuższy squash dla Rosemary. Cieszy mnie jednak jej zwycięstwo, bo trzeba ją koniecznie zatrzymać. Szkoda jednak trochę Hanii, która mogłaby coś w przyszłości ugrać, a pierwszy feud przegrywa w trzy minuty.)

Rosemary po walce zabrała mikrofon i stwierdziła, że mała duszyczka próbowała z nią grać, ale okazało się, że jest nieszkodliwą zabawką. Demon Assassin nazwała się potem „alpha bitch” (nie wiem jak to przetłumaczyć) i dodała, że udowodniła wszystkim, że jest tutaj najlepsza. Teraz ona i ciemność potrzebują mistrzostwa Knockouts i nic nie zatrzyma ich przez zdobyciem tego pasa. Po tych słowach usłyszeliśmy muzykę Tayi Valkyrie i rzeczywiście – Taya powraca do Impact Zone! Valkyrie zabrała jednak mikrofon, żeby zapytać czy Rosemary za nią tęskniła. Dobrze wie, że tak było. Słyszała co rywalka powiedziała i tak szczerze – według niej jest to bardzo zabawne. Alpha Bitch? Może jest w tym trochę prawdy, ale zgodzi się z drugą częścią tego przydomka, gdyż Rosemary tak naprawdę jest jej suką. Panie zaczęły się sobie przyglądać, a Demon Assassin domagała się starcia. Valkyrie jednak nie była na to gotowa. Panie stanęły na równoległych sobie krawędziach ringu, ale okazało się, że to zagrywka Tayi, która zaatakowała przeciwniczkę. Udało jej się także wykonać Road to Valhalla na rampie. No, nareszcie Valkyrie powróciła. Fajnie, że jej rywalizacja z Rosemary jeszcze się nie skończyła i liczę na to, że w końcu zobaczymy ten Red Wedding Match albo chociaż jakiś No DQ czy coś.

Pora na ślub i nie będzie to byle jaki ślub, gdyż Laurel Van Ness oraz mistrzostwo Knockouts staną się małżeństwem. KM będzie przewodził ten ceremonii. Nie ma to jak awansować społecznie – najpierw jest się wielkim członkiem ATT, żeby skończyć jako typ od ślubu kawałka metalu z kobietą. Nie oceniajmy jednak pochopnie. KM poprosił ludzi o przywitanie jedynej w swoim rodzaju Laurel Van Ness. Mistrz ceremonii powiedział, że ludzie nie znali go z tej strony, ale nie będzie to jego pierwszy ślub. Wielokrotnie ogłaszał nowe małżeństwa i może bez problemu ogłosić nową parą Laurel oraz pas. Zapytał on ludzi czy jest osoba, która nie zgadza się na zawarcie ślubu. Znalazła się taka osoba i był to Braxton Sutter. Brian Cage prawie zabił go parę minut temu. Jest jednak tutaj, bo zauważył coś bardzo ważnego, co kiedyś stracił. Była to Laurel Van Ness. Zrobił źle gdy odrzucił ją i skupił swoją uwagę na Allie. Van Ness wygląda teraz świetnie i zrozumie jeśli LVN pokocha ten pas. On jednak też kocha Laurel i chce, żeby Van Ness i to mistrzostwo połączyli się na zawsze. Laurel nie zgodziła się i wygoniła Suttera z ringu. KM zauważył, że BS popełnił głupi błąd, ale pora przejść dalej. Zapytał on ponownie czy jest osoba, która nie zgadza się na ślub. Nie było sprzeciwu, Van Ness zaczęła pytać ludzi oraz chciała wiedzieć gdzie jest Allie. Ta jednak sprytnie ukryła się jako kamerzysta i zaatakowała mistrzynię, której udało się uciec. No tak, to akurat było dość słabe. Jak ja się cieszę, że już niedługo skończy się szopka z Van Ness.

A już za tydzień podczas Impact: Crossroads odbędą się takie pojedynki:

Impact Grand & X-Division Championship Match – Taiji Ishimori vs Matt Sydal
Impact Wrestling Tag Team Championships Match – LAX vs Cult of Lee
OVE vs Eddie Edwards & Lashley
Impact Wrestling Knockouts Championship Match – Laurel Van Ness vs Allie
Impact Wrestling World Championship Match – Austin Aries vs Johnny Impact

Walka Nr.5: Sami Callihan vs Eddie Edwards

Sami ruszył na rywala, ale ten wyrzucił go z ringu i wykonał Suicide Dive! Callihan powrócił do ringu i też postawił na taki atak! Eddie jednak pomyślał o podobnej akcji po raz drugi! Niezły początek. Panowie zaczęli się po tym okładać w okolicach barierek. Były mistrz świata radził sobie o wiele lepiej częstując oponenta Chopami. Powracamy do kwadratowego pierścienia – OVE postanowili najpierw zaczepić Edwardsa i sędzia zmusił byłych mistrzów drużynowych do odejścia na zaplecze. To spodobało się Eddie’mu, który nie spodziewał się kopnięcia od przeciwnika.

Po przerwie Sami trzymał rywala w Headlocku. Po puszczeniu akcji do powiedzenia coś miał Edwards. Wykonał on dwa Clothesline’y i Atomic Drop. Callihan odpowiedział ciosem w twarz, ale nie zatrzymało to wilka, który dorzucił Overhead Belly to Belly Suplex. Panowie stanęli na krawędzi ringu i planowali jakąś większą akcję. Na razie do niej nie doszło – Sami nagle zaatakował oczy przeciwnika, a po tym właściwie załatwił go Apron Piledriverem! Eddie wrócił do ringu z niemałymi problemami, gdzie nadział się na Powerbomb! 1…2…Kick-out! Panowie przeszli do narożnika i ofensywa Sami’ego jeszcze się nie zakończyła. Lider OVE zdecydował, że zapnie ciekawą dźwignię na kark. Edwards oczywiście uwolnił się, potem ogłuszył oponenta Jawbreakerem. Sami odpowiedział dość szybko łokciem i wszedł na narożnik, z którego prawie zleciał, bo Eddie zaskoczył go Player’s Bootem! Zaplanowany zostaje także Superplex i akcja zostaje skutecznie wykonana! Po chwili przerwy Callihan znowu zawodzi przy akcji w narożniku. EE częstuje go mocnym Enzuigiri, a po tym wykonuje Chin Checker! 1…2…Kick-out. Edwards rusza z jeszcze jednym atakiem. Tym razem Sami kopie go w nogi, a to powoduje, że Eddie ląduje twarzą w narożniku. Callihan zdecydował się jeszcze na Running Face Wash i niebezpiecznie wyglądający Brainbuster! 1…2…Kick-out. Po chwili przerwy panowie zaczęli wymieniać się kopnięciami oraz uderzeniami. Ostatecznie obaj padli na matę, ale to Eddie chyba miał więcej siły. Każdy starał się wykończyć oponenta Bicycle Kickiem, Eddie postawił nagle na Superkick, ale lider OVE odpowiada potężnym Clothesline’m. Finisher Samiego nie zostaje jednak wykonany, bo były mistrz świata przechodzi do pinu i wygrywa!

Zwycięzca: Eddie Edwards – 15.00 via Pinfall
Ocena: ***3/4 (Świetne widowisko oparte dość stiffowym pomysłem na starcie. Panowie nie oszczędzali się, dali szybkie tempo oraz masę ciekawych akcji. Sami mnie pozytywnie zaskakuje, bardzo pasuje mi jego postać do Impact Wrestling. W sumie dobrze, że wygrał tu Eddie, bo Callihan aż tak na porażce nie traci według mnie.)

Po walce Callihan zaatakował Eddie’go i powstrzymał jego próby Shoulder Breakerem. Na zapleczu Lashley został napadnięty przez braci Crist, a Sami zaplanował jakiś atak z wykorzystaniem krzesła i kija baseballowego. Jego pomysłem było uderzenie w krzesło znajdujące się na klacie rywala, ale można było przewidzieć, że to beznadziejny pomysł i Edwards skleił prosto w twarz kijem. To wyglądało strasznie. Nawet Callihan był zaskoczony tym co zrobił. I widokiem świętującego lidera OVE kończymy dzisiejsze show.

Autor: RS

No Comment.