Historia Polskiego Wrestlingu #2 – Próby ponownego wprowadzenia wrestlingu do Polski, Początki DDW, Wielka gala w Stodole

Link do pierwszej części: http://mywrestling.com.pl/historia-polskiego-wrestlingu-1-supronstars-gala-w-torwarze-ppwf/

Po nieudanym projekcie Polish Pro-Wrestling Federation, za wrestling brać się zaczęły osoby, które nie miały żadnych środków pieniężnych, kontaktów z mediami, ani kontaktów z profesjonalnymi wrestlerami. Prościej mówiąc – w Polsce zaczęły powstawać backyardy. Dla tych, którzy nie są zbytnio związani z tematem, backyard wrestling to nic innego jak podwórkowy wrestling, czyli po prostu totalna amatorka, która innym podoba się bardziej, drugim mniej, a trzecim wcale. Co najważniejsze, aby, założyć backyard, nie potrzeba profesjonalnego ringu, a więc teoretycznie każdy kto ma chęci, może się za to wziąć. Oczywiście backyard nie interesował wspomnianych w poprzedniej części Andrzeja Suprona i Pawła Borkowskiego, którzy woleli robić wszystko profesjonalnie. Znać jednak możecie Kamila Aleksandra – doświadczonego polskiego wrestlera, który był założycielem jednego z pierwszych polskich backyardów. Grupa ta nosiła nazwę „Pomerania Indy Wrestling Group” i choć za jej oficjalne ‘otwarcie’ uznaje się rok 2007, treningi odbywały się już w roku 2005. Innym funkcjonującym w tamtym czasie backyardem był „PUW – Polish Wrestling Underground” współtworzony z kolei przez kolejnego doświadczonego polskiego wrestlera (oczywiście mówimy o obecnych czasach) – Jędrusia Bułeckę. Panowie nagrywali swoje własne gale, które odbywały się w salach gimnastycznych na materacach i publikowali je w Internecie. Chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę.

20 stycznia 2006 roku na forum WF pojawił się post Pawła Borkowskiego:

Jak wiecie ring PPWF leży złożony i czeka na swój moment. Wiadomym jest fakt, że transport, rozłożenie i sala kosztują. Po przeciwnej stronie mamy kilkudziesięciu fanów, którzy chcieliby sprawdzić się na ringu wrestlerskim. Tak jest. Proponuję organizację pierwszego ogólnopolskiego zlotu fanów wrestlingu z ringiem PPWF, a co za tym idzie przygotowaniem gali, czyli bookerką, oprawą muzyczną, treningiem i ostatecznie walkami!
Spotkanie wraz z galą byłoby profesjonalnie filmowane.
W przypadku dużego zainteresowania byłbym w stanie zaprosić TV i przedstawicieli prasy sportowej.
Zlot byłby dwudniowy. Plan do ustalenia, lecz z pewnością w grę wchodziłby weekend. Piątek przygotowanie, sobota trening i bookowanie gali, wieczorem impreza w zarezerwowanej knajpie, hotel, niedziela szlify i gala.
Jestem w stanie zająć się kompleksową organizacją imprezy. Z Waszej strony oczekuję wyrażenia opinii i deklaracji kto jest chętny i jaka powinna być realna kwota od uczestnika.

What about that wrestlemaniacs?!

Zainteresowanie było dość duże, a nad pomysłem dyskutowali wszyscy polscy fani zalogowani na forach internetowych, tj. WF i Atti. Niestety 2 miesiące potem, Paweł Borkowski dodał kolejnego posta:

Podczas wstępnej organizacji walki, która miała się odbyć 2 marca dla jednej z firm, dowiedziałem się, że ring PPWF jest w opłakanym stanie, a jedyną możliwością doprowadzenia go do ładu jest renowacja maty i amortyzatora. Jest to poza możliwościami finansowymi. Szkoda, że pesymistyczne wizje sprawdzają mi się częściej niż optymistyczne w przypadku PPWF, ale tak jest i tym razem. Ring odpada, a zlot… to już zależy od Was.

Ostatecznie do zlotu nie doprowadzono.

We wrześniu 2007, Paweł Borkowski postanowił spróbować raz jeszcze z profesjonalnym wrestlingiem. Tym razem nie reklamował tego jako „polska federacja wrestlingu”, lecz jako „polska szkoła wrestlingu”. Napisał on FAQ, czyli zbiór często zadawanych pytań i odpowiedzi na nie:

  1. Kto stoi za tym? Czy jest sponsor?
    – Nie ma. Szkoła ma się sama utrzymać. Jest to takie samo przedsięwzięcie, jak szkoła karate, czy yogi. Będzie to prywatne przedsięwzięcie.
  2. Gdzie będzie się mieścić?
    – Są dwa warianty. Najpewniejszy Lublin lub okolice. Mniej pewny – Radom.
  3. Dlaczego?
    – Takie są możliwości.
  4. Czy pojawią się jakieś placówki na terenie Polski?
    – Na pewno nie na początku. Jeżeli temat się sprawdzi, to za kilka lat na pewno.
  5. Jakie będą terminy?
    – Chciałoby się, aby była czynna non stop, jednak trzeba patrzeć na to trzeźwym okiem – obozy treningowe w ferie i wakacje. Jeżeli zebrałoby się grono chętnych w roku szkolnym, też jest na to szansa.
  6. Kto będzie trenował?
    – Trenerem będzie emerytowany europejski pro-wrestler. Jest kilku kandydatów.
  7. Co to za goście specjalni?
    – Szkoła otwiera drogę do europejskich aren, w tym Francja, Irlandia, Belgia, Bułgaria, UK… W związku ze współpracą z bodajże najlepszą europejską organizacją możliwe są wizyty gwiazd tej organizacji.
  8. Jakie będą koszty?
    – Z pewnością nie małe. W cenę trzeba wliczyć trening oraz noclegi. Można spróbować podać kwotę dwutygodniowego kursu w przybliżeniu. 800-1500 zł. Nie jest to kwota ostateczna.

Stworzono także listę chętnych, do której dopisało się blisko 100 osób.

Ostatecznie szkoła ruszyła, jednak dopiero 2 lata później i to nie za sprawą Pawła Borkowskiego, a pewnego amerykańskiego wrestlera – Dona Roida. Zawodnik ten miał spore doświadczenie walcząc na galach w Europie, a także Stanach Zjednoczonych, a z racji tego, iż zakochał się w Polce, razem postanowili na stałe tam zamieszkać. Będąc już w Polsce, Don walczył jeszcze przez jakiś czas w innych krajach Europy, jednak pewnego razu postanowił bardziej wgłębić się w temat wrestlingu w Polsce. Tym samym w 2008 roku założył on konto na Atti i dodał tam następującego posta:

Hello everyone,

My name is Don Roid, I’m a wrestler from America, but I’m now living in Poland. I’ve been in the wrestling business for over 7 years and I have worked throughout the northeastern US as well as Europe. I was wondering if there are any other wrestlers living in Poland. I was also wondering about the history of wrestling in Poland. Have there been any live events? If so, when and where?

Dostał oczywiście odpowiedź na temat gali w Torwarze w 1993 roku i na tym wszystko się zakończyło.

Jak się okazało, Donowi to jednak wystarczyło, gdyż szybko skontaktował się z Andrzejem Supronem, dzięki czemu w 2009 roku oficjalnie powstała pierwsza polska federacja pro wrestlingu. Powstała też szkółka, gdzie trenerem był oczywiście Don Roid. Całe przedsięwzięcie zostało nazwane „Do or Die Wrestling”, czyli w skrócie DDW, a przy jej prowadzeniu, Donowi pomagali wspomniany wcześniej Andrzej Supron oraz Paweł Borkowski. Ten pierwszy miał za zadanie promować swoją osobą cały produkt, a drugi jako WF objął nad wszystkim patronat. Jako pierwsze wielkie wydarzenie zapowiedziano galę w warszawskiej Stodole, czyli miejscu, które w stolicy, zaraz po Torwarze służy do organizowania  koncertów światowych gwiazd. Warto też wspomnieć, że Stodoła w stanie jest pomieścić ok. 2500 osób. Na gali zjawić się miały takie gwiazdy jak Ruckus, „The Genius” Lanny Poffo, Michael Kovac, Chris Colen, czy wreszcie… Austin Aries. Każdy był podekscytowany, że w Polsce może odbyć się taka gala, jednak kiedy ogłoszono ceny biletów, a były to ceny od 40 do 140 zł, zainteresowanie tym momentalnie spadło. W ostateczności niestety, galę postanowiono odwołać. Ponoć nie była to decyzja Dona Roida, a osób, które współorganizowali te wydarzenie i byli nie zadowoleni z faktu, iż sprzedano tak mało biletów. Jaka była dokładna liczba sprzedanych biletów? Otóż, jak napisał Don Roid w oficjalnym oświadczeniu – ok. 100. Zresztą najlepiej będzie jak wkleję te oświadczenie poniżej:

Witajcie wszyscy,

Ta wiadomość jest przeznaczona dla fanów DDW, którzy zakupili bilety na galę, a potem musieli je niestety zwrócić. Po pierwsze chciałbym serdecznie przeprosić wszystkich, którzy kupili bilet. Kolejnymi informacjami jakimi chciałbym się z Wami podzielić są powody, które przyczyniły się do odwołania gali, a na koniec przedstawię Wam moją opinię na temat tego, co możemy robić dalej.

Gala została odwołana na ostatnią chwilę, mimo, że walczyliśmy do ostatnich minut, i zrobiliśmy absolutnie wszystko, co było w naszej mocy. Szczerze przepraszamy każdego, kto kupił bilet – skontaktujcie się z miejscem zakupu biletu, aby odzyskać pieniądze.

Gala została odwołana głównie przez słabą sprzedaż biletów. Koszty show nie zostałyby pokryte pieniędzmi z około 100 sprzedanych biletów. Bez poważnych sponsorów, którzy się wycofali, nie było szans, aby gala się odbyła. Jest wiele powodów słabej sprzedaży biletów – na pewno takim jest brak wielkiego zainteresowania wrestlingiem w Polsce, drugą złe rozmieszczenie czasowe, kolidujące z walką Gołota vs. Adamek.

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Te słowa idealnie oddają obecny stan DDW. Nadal działamy i jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek! Szkółka wrestlingowa DDW ma kilku nowych adeptów. Mamy zabookowane kolejne dwie rzeczy. W najbliższą niedzielę [25.10.2009] odbędzie się trening z El Generico, który zastąpi Austina Ariesa, w sobotę [24.10.2009] zaś odbędzie małe show, którego walką wieczoru będzie pojedynek El Generico vs. Michael Kovac! Zapraszamy wszystkich na to wydarzenie.

DDW będzie też promowane w dwóch telewizjach – TVN oraz Superstacji. Wciąż będziemy trzymać się planu treningowego, który rozpoczął się przed „Drzwiami Otwartymi” w lipcu. Po sześciomiesięcznym kursie w kwietniu 2010 odbędzie się kolejna gala – pokaz adeptów, plus 2 lub 3 gwiazdy z Europy. Potem nadal będziemy realizować nasz plan i regularnie odbywać się będą gale spod szyldu DDW. Tym sposobem mamy nadzieję budować stałą publiczność, ludzi, którzy z przyjemnością będą oglądali wrestling na żywo. Wierzymy w to, że w przyszłości uda nam się zorganizować galę taką [lub większą] niż ta w Stodole.

Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie utworzyć fantastyczną kartę gali wrestlingowej. Bądź co bądź byliśmy tylko tydzień od tego, żeby w Polsce odbył się ROH World Title Match! Potrzebujemy Waszego poparcia, Waszego, czyli obecnych fanów wrestlingu, jak i tych, którzy dopiero w tym temacie raczkują. Tak więc głowy do góry i dalej wspierajcie pierwszą w Polsce federację i szkółkę pro wrestlingu – DDW.

Pozdrawiam,
Don Roid

Pomimo tego, iż do gali w Stodole nie doszło, DDW zorganizowało mniejsze show – w Karuzeli. Ciężko jednak tutaj mówić o „mniejszym show”, bo gwiazdy jakie na nie sprowadzono były na prawdę godne zainteresowania. Największą gwiazdą bez wątpienia był El Generico, który wówczas występował w Ring of Honor. Na gali w Karuzeli stoczył on walkę z Michael Kovacem, a jej fragment możecie obejrzeć poniżej:

Podczas gali nie było dużej oprawy, jednak show te i tak przeszło do historii wrestlingu w Polsce, głównie ze względu na to, iż udowodniono, że ściągnięcie do Polski gwiazd sceny niezależnej jest możliwe. Warto też wspomnieć o cenach biletów na te show. Tym razem wstęp na galę kosztował 8 zł (ulgowy) i 10 zł (normalny). Ilu było wówczas fanów? Niestety niewielu. Na szczęście tym razem eventu nie odwołano 😉

Nie był to jednak pierwszy event Do or Die Wrestling. 20 lipca 2009 roku, także w klubie Karuzela, zorganizowano „Drzwi Otwarte”, czyli show na którym polscy fani mogli po raz pierwszy zobaczyć jak prezentuje się ring DDW, porozmawiać z działaczami federacji, a także zobaczyć jedną walkę. Był to pojedynek pomiędzy założycielem DDW – Donem Roidem, a byłym zawodnikiem WWE i TNA – Joe E. Legendem. Całą walkę wciąż możecie obejrzeć na YouTube wpisując w wyszukiwarkę: „Joe Legend vs Don Roid DDW – Warsaw Poland”. Ich pojedynek trwał ok. 30 minut i przeszedł do historii jako „pierwsza w Polsce wrestlingowa walka od 16 lat”.

Ciekawostką może być fakt, iż jeszcze przed powstaniem DDW, wrestling miał być jedną z atrakcji gali sportów walki – Night of Champions II, która miała odbyć się 5 września 2009 r. we Włocławku. Sprawa ta wygląda jednak tak żałośnie, że aż szkoda o tym wspominać… No ale spróbujmy chociaż w wielkim skrócie. Zapewne znacie Arka Pawłowskiego, który zwykł się przedstawiać jako Pan Pawłowski. Człowiek ten na początku roku 2009 ogłosił na forach internetowych iż 5 września we Włocławku odbędzie się łączona gala MMA z wrestlingiem, a za część wrestlingową w 100 % jest on sam odpowiedzialny. Oznacza to, że sprowadza wrestlerów na gale, bookuje walki, a także co ciekawe, załatwia sponsorów i patronat medialny. Oczywiście pomimo niechęci polskich fanów do Pana P., wszyscy zainteresowali się tym tematem i zapisywali sobie termin w kalendarzu. Po kilku miesiącach wszystko to co wypisywał Arek okazało się totalnym kłamstwem… Na jego wypowiedzi postanowił bowiem zareagować jeden z głównych i prawowitych organizatorów gali Night of Champions II pisząc jasno:

Arkadiusz Pawłowski w żaden sposób nie jest zaangażowany w przygotowywanie gali poza tym, że wypisuje jakieś brednie na forach internetowych, czego jednak niestety nie monitorujemy.

Cała ta sytuacja nie odebrała jednak Arkowi późniejszych szans w DDW, gdzie szybko został jedną z najbardziej kluczowych postaci.

Z wrestlingu na gali Night of Champions II postanowiono jednak zrezygnować…

Warto też wspomnieć o pierwszym treningu Do or Die Wrestling, który odbył się w Warszawie i pomimo tego, iż wcześniej chętnych na treningi było blisko 100 osób, finalnie przyszło ich… 4. Wśród nich byli Kamil Aleksander, Klarys, wspomniany już Arkadiusz Pawłowski oraz osoba, która w ostateczności była zmuszona wycofać się później z treningów i nie zadebiutowała nawet na żadnej z gal DDW. W późniejszym czasie na treningi zapisał się także Jędruś Bułecka, który przed powstaniem DDW postanowił wyjechać do Szkocji, by tam trenować pro wrestling. Jego pierwszym trenerem został Kevin Williams, a oprócz treningów, zaliczył także kilka występów na galach, lecz gdy tylko dowiedział się o Do or Die Wrestling od razu przyleciał do Polski z powrotem. Co prawda na pierwszy, historyczny trening dotrzeć mu się nie udało, lecz pierwszego Intensywnego Kursu nie opuścił. Kurs ten trwał 2 tygodnie i tuż po nim odbył się Pokaz Adeptów. Na tym specjalnym evencie, adepci Szkoły Wrestlingu DDW mogli zaprezentować się przed publicznością i pokazać to co przez te 2 tygodnie się nauczyli. W walkach udział brali m.in. Kamil Aleksander, Jędruś Bułecka (bodajże wtedy jeszcze jako Marcin Wilkowski), Klarys oraz Don Roid. Wstęp był darmowy, a widzów… znów niewiele.

Po nieudanej gali w Stodole, z federacją pożegnał się Paweł Borkowski, a w późniejszym czasie także Andrzej Supron. Przyczyną tego było to, iż Don Roid nie odbierał od Pawła Borkowskiego żadnych telefonów… Czy rzeczywiście tak było? Wątpię, abyśmy kiedyś się dowiedzieli.  Niemniej jednak efektem tego było powstanie kolejnej polskiej federacji – Total Blast Wrestling. Temu jednak zostanie poświęcone kolejne wydanie Historii Polskiego Wrestlingu, a na zakończenie tego wydania warto jeszcze wspomnieć o gali All or Nothing.

Gala ta miała być największym dotychczasowym wydarzeniem DDW i chyba rzeczywiście tak było… Wszystko za sprawą pasa mistrzowskiego DDW International, który był wówczas nowością wprowadzoną do Do or Die Wrestling. Początkowo event miał odbyć się 17 kwietnia 2010 roku, jednak z powodu tragedii, która miała miejsce 10 kwietnia galę przełożono na 8 maja. Poniżej możecie obejrzeć trzy proma związane z galą All or Nothing, w którym wypowiadają się kolejno Klarys, Pan Pawłowski ze swoją grupą oraz Don Roid:

Na pewno warto zwrócić uwagę na promo Dona Roida, które wypadło naprawdę bardzo dobrze.

W międzyczasie, DDW powróciło z tematem Austina Ariesa, który tym razem nagrał specjalne promo dla polskiej federacji i zapowiedział w nim, że przyleci do Polski odebrać tytuł pierwszemu mistrzowi DDW International. Promo wciąż znajduje się na YouTube i możecie odsłuchać je także tutaj, natomiast niestety były to tylko słowa, ponieważ ‚A Double’ w ostateczności do Polski nie przyleciał…

Pierwszym zaś w historii mistrzem DDW został Joe Legend pokonując w Gauntlet Matchu ostatnich w ringu Kamila Aleksandra i Jędrusia Bułeckę. Pełny raport z gali autorstwa KL’a, który był na niej obecny, możecie przeczytać na PJC (http://przyjaciel-johna-ceny.blogspot.com/2010/05/opis-gali-ddw-all-or-nothing-zwiedzanie.html). Tam wiele zdjęć i filmików 😉

Jeśli chcecie zaś obejrzeć w wielkim skrócie co działo się na All or Nothing, polecamy obejrzeć trailer DVD, które zostało wydane w późniejszym czasie:

Niestety DVD zostało odebrane bardzo źle przez fanów wrestlingu, gdyż jego jakość nie była wystarczająco dobra. Sama zaś gala raczej spodobała się tym którzy byli na niej obecni i jako tako można uznać ją za sukces.

Za sukces można też uznać bardzo obszerny artykuł dla popularnego czasopisma „Polityka”, który ukazał się po gali All or Nothing. Można było w nim przeczytać wypowiedzi zawodników DDW, obejrzeć ich zdjęcia oraz co najważniejsze – dowiedzieć się co nieco o wrestlingu. Chcecie go przeczytać? Proszę bardzo! 🙂

Dla takich zawodników jak Jędruś Bułecka, Kamil Aleksander, czy Rider, którzy na dobrą sprawę jeszcze 2-3 lata temu wrestling ‚trenowali’ na materacach, to musiała być naprawdę wielka sprawa!

Wyobraźcie sobie rok 2007… O zawodowym wrestlingu w Polsce można było tylko pomarzyć… Trenujecie więc na własną rękę, tworząc słabo wyglądające walki… Nagle słyszycie, że jakiś amerykański wrestler otwiera profesjonalną szkółkę i federację w Polsce… Udaje wam się tam dostać… Zaliczacie pierwsze profesjonalne treningi po czym występujecie na galach dla ok. 100-osobowej publiczności… Macie szansę stać w jednym ringu z takimi zawodnikami jak Joe Legend… Do tego czasopismo „Polityka” chce przeprowadzić z wami wywiad… Wyobrażacie sobie to uczucie?

Tak właśnie czuli się Jędruś Bułecka, Kamil Aleksander, Rider i inni zawodnicy DDW, których marzenia przerodziły się w codzienność.

W drugiej części to już wszystko. Następna będzie skupiona w pełni na Total Blast Wrestling.

Trzecia część historii: 3 czerwca!