G1 Climax 30 Dzień 4 – Opinia

Czwarty dzień G1 Climax 30 stał pod znakiem rywalizacji w bloku B. Na otwarcie SANADA zmierzył się z Hirookim Goto i była to dla niego szansa na pierwsze punkty w turnieju. Następnie przyszedł czas na Comedy Match z udziałem Toru Yano i Hiroshi Tanahashiego – jak zwykle nie była to normalna walka. Juice Robinson po mocnym starcie w G1 stoczył wyrównany pojedynek z KENTĄ – wynik był zaskakujący. EVIL po falstarcie w swojej pierwszej walce w Climaxie, starł się z YOSHI-HASHIM. W main evencie Tetsuya Naito powalczył z Zackiem Sabre Jr. Mistrz IWGP Heavyweight i Intercontinental miał przed sobą bardzo trudne zadanie.

B Block Tournament Match

Hirooki Goto vs SANADA

Gdy pisałem zapowiedź G1 Climax, typowałem Cold Skulla jako jednego z faworytów do zwycięstwa w turnieju. Po dwóch pierwszych kolejkach mam ogromny dylemat, czy aby na pewno SANADA jest gościem, który ma jakiekolwiek szanse na triumf w G1. Pojedynek z Goto miał być dla niego odkuciem się po porażce z Toru Yano – niestety wynik końcowy nieco oddala marzenia SANADY względem wygranej bloku. Jest szansa, że w dalszej fazie turnieju zacznie wygrywać i dostaniemy podobną historię, co w przypadku Jaya White’a w zeszłym roku. Starcie z Hirookim przebiegało w dosyć szybkim tempie i panowie stworzyli całkiem dobry mecz. Im bliżej końca, tym szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę. SANADA nie dawał za wygraną, aczkolwiek Goto kilkoma ruchami doprowadził walkę do końca. Mocno się zdziwiłem, że Cold Skull przegrał drugi raz z rzędu – Hirooki zwyciężył po wykonaniu GTR.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: *** 1/4

B Block Tournament Match

Toru Yano vs Hiroshi Tanahashi

Trochę śmieszy mnie fakt, że Toru Yano po dwóch kolejkach ma na swoim koncie 4 punkty. Najpierw zwycięstwo z SANADĄ, a teraz z Tanahashim. Jest w czołówce bloku i na 100% się tam nie utrzyma, ale na ten moment dziwnie to wygląda, że ktoś taki jak Yano, jest na szczycie bloku. Pojedynek z Hiroshim był typowy dla Toru – sporo zamieszania, trochę komedii, zrywania ochraniaczy z narożnika i próba użycia ich do ataku. Walka w pewnej chwili przeniosła się poza ring, gdzie panowie kontynuowali wymianę ciosów. Gdy wrócili do kwadratowego pierścienia, Toru Yano zaskoczył ACE’a i w dość sprytny sposób odliczył byłego IWGP Heavyweight Championa.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: **

B Block Tournament Match

Juice Robinson vs KENTA

Juice to kolejny zawodnik, który rozpoczyna zmagania w Climaxie od dwóch zwycięstw. O ile wygrana z HASHIM była do przewidzenia, to w starciu z KENTĄ nie był on faworytem i raczej skłaniałem się ku temu, że Japończyk zaliczy drugie zwycięstwo w G1 Climax 30. Robinson wraca do Japonii z przytupem! Nie dość, że zmienił swój wygląd i ring gear, to jeszcze mu się dobrze wiedzie. Ciężko przewidzieć przyszłość, ale wydaje mi się, że Juice może sporo namieszać w bloku B – wystarczy spojrzeć na jego booking, wygląda naprawdę mocno na tle rywali. KENTA sprawiał wrażenie nieco stłamszonego – to Juice przejął kontrolę nad walką i odpierał ataki pretendenta do pasa IWGP US. Bardzo ciekawy pojedynek im wyszedł – zwroty akcji, dynamiczne tempo i nieprzewidywalne zakończenie. Nie można było mieć pewności, który z nich odniesie zwycięstwo. Ostatecznie ta sztuka udała się Robinsonowi, który po wykonaniu Pulp Friction odliczył KENTĘ do trzech.

Zwycięzca: Juice Robinson

Moja ocena: *** 1/4* 

B Block Tournament Match

EVIL vs YOSHI-HASHI

Kurczę, jeśli tak dalej pójdzie, to YOSHI-HASHI będzie jednym z tych wrestlerów w tegorocznym G1, którego występy zapamięta się na dłuższy czas. W starciu z Juicem zaprezentował się rewelacyjnie, aczkolwiek w meczu z EVILEM jeszcze lepiej. Ta walka była świetna pod każdym względem – YOSHI wyglądał jak typowy underdog, który próbuje zatrzymać mocarnego heela, jakim jest EVIL – w dodatku u boku króla ciemności był Dick Togo, ciągle utrudniający życie Headhuntera. Wszystko w tej walce miało ręce i nogi – od bardzo dobrego poziomu ringowego po świetny storytelling, co w walkach HASHIEGO jest rzadkością. Uwierzyłem w jego zwycięstwo – zwłaszcza w momencie, gdy był bliski poddania EVILA, a ten odpływał i wydawało się, że walka zaraz dobiegnie końca. Choć tyłu z głowy pojawiał się scenariusz, w którym Togo ingeruje, a EVIL wykorzystuje jego pomoc i wygrywa. Nie myliłem się, bo tak się właśnie stało. Trochę oklepany booking, aczkolwiek nie przywiązuje do niego uwagi, bo najważniejsze, że YOSHI zaliczył wspaniały występ.

Zwycięzca: EVIL

Moja ocena: ****

B Block Tournament Match

Tetsuya Naito vs Zack Sabre Jr.

Kilka razy pisałem, że bardzo lubię Zacka oraz podziwiam jego specyficzny styl walki – nic się w tej kwestii nie zmieniło. Pojedynek z Naito rozpoczął się w klasycznym dla Sabre’a stylu, czyli prób założenia jakiejkolwiek dźwigni i sprowadzenia Tetsuyi do parteru. Tempo starcia było ślamazarne, ale z upływem czasu zaczęło się rozkręcać. Teoretycznie wynik walki był z góry wiadomy, aczkolwiek panowie nie zabili emocji w tym pojedynku. Sabre walczył z mistrzem IWGP Heavyweight i Intercontinental, co zmniejszało jego szanse na zwycięstwo. Jednak nie było tego widać w trakcie walki, gdzie Zack walczył z Naito jak równy z równym. Lider Los Ingobernables de Japon miał pod górkę i musiał radzić sobie z Submisson Masterem, który nie odpuszczał mu ani na krok – oglądać mogliśmy przeróżne dźwignie i wariacje pinów, czyli typowe dla Sabre’a próby zakończenia walki. Wskoczyli na najwyższe obroty w ostatnich minutach, wtedy właśnie Zack był bardzo blisko zwycięstwa, ale Naito za każdym razem unikał porażki. Pierwsze wykonanie Destino przybliżyło Tetsuyę do triumfu, ale dopiero za 3 razem dało mu wymęczoną wygraną.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: ****