G1 Climax 30 Dzień 2 – Opinia

W drugim dniu G1 Climax 30 do rywalizacji przystąpił blok B. Oczy fanów New Japan zwrócone były oczywiście na main event, w którym Tetsuya Naito zmierzył się z Hiroshim Tanahashim. Oprócz wyczekiwanego starcia lidera Los Ingobernables de Japon i ACE’a, odbyło się kilka innych interesujących starć turniejowych.

B Block Tournament Match

Juice Robinson vs
YOSHI-HASHI

Juice Robinson powraca do New Japan w nowym looku. Naprawdę elegancko prezentuje się w tym nowym wejściowym ring gearze. Łatka zabawnego gościa nieco się od niego odkleiła. Juice w równie elegancki sposób wszedł w ten pojedynek – rozpoczął na spokojnie, bez narzucania Bóg wie jakich obrotów tej walce. Nie trzeba było długo czekać na przyspieszenie i ciekawe rzeczy, które zaczęły się dziać po kilku minutach walki. Fajnie, że dostali trochę więcej czasu i mogli zaprezentować się z jak najlepszej strony. Robinson zaczął przeważać, co zwiastowało jego rychłą wygraną – YOSHI jednak się nie poddał i kontynuował starcie. Ostatnie chwile walki to popis Juice’a i bezradność Japończyka, który ostatecznie poległ po Pulp Friction.

Zwycięzca: Juice Robinson

Moja ocena: *** 1/2*

B Block Tournament Match

SANADA vs Toru Yano

Typowy pojedynek z udziałem Yano. Przekomarzanie w ringu, trochę ucieczek poza ring, powrót do niego – oczywiście ściąganie ochraniacza z narożnika i próba okładania nim rywala. Dobrze, że te walki trwają tak krótko i są taką “komediową” odskocznią od normalności. Porażka Cold Skulla może oznaczać, że w dalszej fazie turnieju zacznie wygrywać i będzie się piął w kierunku pierwszego miejsca w bloku. Sklejony taśmą i wyliczony – tak kończy SANADA first day in the G1 Climax 30.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: * 1/2*

B Block Tournament Match

Hirooki Goto vs KENTA

Był tutaj potencjał nawet na najlepszą walkę dnia, ale coś nie pykło. KENTA wyglądał bardzo świeżo i świetnie się prezentował. Goto próbował dotrzymać mu kroku, lecz zbytnio mu to nie wychodziło. Dostaliśmy naprawdę miły dla oka pojedynek, aczkolwiek w pewnych chwilach, panowie stopowali ten pojedynek – gdy akcja zaczęła przyspieszać, nie poszli za ciosem tylko spowalniali akcję. Podobał mi się finisz, w którym KENTA dopiął swego i do końca trzymał Goto pod Crossfacem, aż ten w końcu skapitulował. Pretendent do pasa IWGP US może być jedną z czołowych postaci bloku B i nieźle w nim namieszać.

Zwycięzca: KENTA

Moja ocena: *** 1/4*

B Block Tournament Match

Zack Sabre Jr. vs EVIL

Dobry pojedynek z zaskakującym zakończeniem – chyba w taki sposób można opisać starcie obecnego IWGP Tag Team Championa z byłym mistrzem IWGP Heavyweight i Intercontinental. Jak dla mnie EVIL powinien wygrać tę walkę i ugruntować swoją pozycję w hierarchii. Po wielkich sukcesach zaczyna przegrywać i to niezbyt dobrze wpływa na odbiór jego postaci. Mecz z Zackiem przebiegał w całkiem znośnym tempie. Sabre jak zwykle używał swoich dźwigni, aby okiełznać EVILA i sprowadzić go do parteru. Pojawiła się oczywiście interwencja Dicka Togo, który dołożył swoje 5 groszy, atakując Zacka pod nieobecność sędziego. Nie zdało się to na nic, bo Sabre w sprytny sposób przechytrzył EVILA, jak i Togo – bardzo ciekawy pomysł z zakończeniem tej walki. Brytyjczyk wyszedł trochę na face’a i uporał się z Królem ciemności oraz jego menedżerem.

Zwycięzca: Zack Sabre Jr.

Moja ocena: *** 3/4*

B Block Tournament Match

Tetsuya Naito vs Hiroshi Tanahashi

Walki Naito z Tanahashim zawsze stoją na wysokim poziomie – w tym przypadku nie było inaczej. Mistrz IWGP Heavyweight i IWGP Intercontinental podejmował swojego odwiecznego rywala, który obecnie tuła się po dywizji tag teamowej. Wysoki poziom, świetne tempo i mnóstwo emocji, które towarzyszyły przez cały pojedynek – tak po krotce wyglądała walka ACE’a z Tetsuyą. Panowie mają ze sobą doskonałą chemię w ringu i ta walka pod każdym aspektem była wyśmienita. Czują siebie i idealnie widać to ich starciach, gdzie wszystko współgra. Walczyli ze sobą wiele razy i z pewnością ten mecz nie należał do ich najlepszych walk, aczkolwiek nadal było to starcie, które trzymało bardzo wysoki poziom. Tana był skazany na porażkę z racji tego, że Tetsuya wchodzi do Climaxa jako podwójny mistrz i nie może przegrać na starcie. Mimo to, potrafili stworzyć na tyle wiarygodną historię, by dało się wierzyć w zwycięstwo Hiroshiego. Końcowe minuty walki toczyli na najwyższych obrotach – Tanahashi zdominował mistrza i miał go na wykończeniu. Wszystko szło po myśli Tany, ale w końcu dobra passa dobiegła końca i Naito przejął kontrolę nad walką – co w ostateczności doprowadziło do jego zwycięstwa nad ACE’em. 

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: **** 1/4*