G1 Climax 29 Dzień 6 – Opinia

Turniej G1 Climax 29 trwa w najlepsze, a my jesteśmy już po 6 dniu, który odbył się dziś w przedpołudnie. Dziś do rywalizacji przystąpił blok B. Hitami na dziś były starcia Naito z Goto oraz main event, w którym Jon Moxley zmierzył się z Tomohiro Ishiim. Oprócz tych dwóch głównych walk doszło też do innych walk turniejowych. Taichi walczył z Shingo, zaś Toru Yano znów zaskoczył w walce z Whitem, a Juice Robinson stoczył wyrównany mecz z Cobbem. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


B Block Tournament Match

 Taichi vs Shingo Takagi

Oczekiwałem dobrej walki, ale bez żadnych cudów. Fajnie się to rozpoczęło i starcie przebiegało w fajnym, dynamicznym tempie. Po sensacyjnym zwycięstwie Taichiego nad Naito nie można było być pewnym tego, kto tutaj wygra. Jasne Shingo po średnim początku  turnieju mógł wydawać faworytem, ale nie nie skreślałem byłego NEVER Openweight Championa. Podobała mi się ta walka i nie mam żadnych zastrzeżeń. Było sporo akcji w ringu jak i poza, wyrównana walka i co najważniejsze emocje. Shingo znów pokazał, że może być pełnoprawnym członkiem dywizji „Heavyweight” i rywalizować o główne pasy w NJPW. Były momenty, gdzie wydawało się że wygrana pana Taichiego jest kwestią czasu, ale to było tylko dobre granie na emocjach. Takagi w piękny sposób wykończył swojego oponenta i odniósł swoje 2 zwycięstwo w Climaxie.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: *** 1/4*


B Block Tournament Match

  Juice Robinson vs JeffCobb

Juice Robinson przystępował do tej walki jako osoba, która wygrała pierwsze dwa mecze turniejowe. Cobb dwie swoje pierwsze walki przegrał i faworytem tej walki nie był. Jednak coś mi mówiło, że skoro Juice wygrał 2 walki to tutaj przegra. Pojedynek wypadł według mnie nieźle, a gdy go oglądałem to nie było jakichś momentów, w których bym się nudził. Dosyć fizyczna walka, w której  sporo było walki wręcz oraz masa siłowych akcji. Juice walczył z Cobbem jak równy z równym, a nawet przeważał w tym pojedynku. Końcowe minuty walki świetne jak dla mnie. Robinson szedł po wygraną i był o włos od wykonania „Pulp Friction”, ale Jeff poszedł z piękną kontrą, która ostatecznie była preludium do jego zwycięstwa. Naprawdę dobra końcówka, która dała wygraną Cobbowi. Juice przegrywa, ale nadal z 4 punktami jest wysoko w bloku B.

Zwycięzca: Jeff Cobb

Moja ocena: *** 1/2*


B Block Tournament Match

 Jay White vs Toru Yano

No nie haha nie sądziłem, że znowu do tego dojdzie. Po sensacyjnym zwycięstwie nad Naito Yano po raz kolejny wszystkich zaskoczył. Walka jeśli można ją tak zacząć trwała krótko i była „comedy matchem”. Toru znów użył swoich sztuczek, by wygrać walkę. Druga wygrana i to z jednym z faworytów bloku. Yano ma już 4 punkty na koncie, gdy tak Jay ma ich 0.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: * 1/4*


B Block Tournament

     Tetsuya Naito vs Hirooki Goto

Bardzo dobra walka. Panowie spisali się z świetnej strony, choć wiem że było ich stać na więcej. Wydaje mi się, że zabrakło im tutaj czasu, bo walka nie była za długa. Goto i Naito mierzyli się ze sobą wiele razy i za każdym razem dawali super show. Tym razem było podobnie. Początek był wolny i widzieliśmy kilka interakcji pomiędzy nimi. Następnie przeszli już walki. Pełno było tutaj near falli i szybkiej akcji. Goto wydawał się być osobą, która ma tutaj większą przewagę i po wykonaniu takich ruchów jak „Yoshigoroshi” Hirooki był blisko wygranej. Panowie poszli w wymianę akcji, podczas których pojawiło się kilka kontr. Sądziłem, że jakimś cudne Goto to wygra zwłaszcza po tym co pokazali w końcówce. Naito jednak po wykonaniu 2 razy „Destino” pokonał Hirookiego w pięknym stylu. Pierwsza wygrana Tetsui w tegorocznym Climaxie i mam nadzieję, że nie ostania.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: ****


B Block Tournament Match

Tomohiro Ishii vs Jon Moxley

Co za walka! wiedziałem, że jest to zestawienie, które nie może nas zawieść. Ostatnie mecze Moxa nie przypadły mi do gustu, bo walki zwyczajnie były średnie. Tutaj nie mogło to po prostu wyjść źle, bo obaj to zawodnicy, którzy walczą w podobnym. Panowie od razu po gongu rzucili się na siebie rozpoczynając od wymiany ciosów. Potem dostaliśmy starcie poza ringiem i na trybunach. Mox i Ishii wrócili do ringu, gdzie już na dobre rozpoczęli ostrą walkę. Kapitalna walka pod względem „stiffowego” stylu! świetne tempo, near falle w odpowiednich momentach pojedynku i piękny storytelling. To co działo się w końcowych minutach było genialne! oni zwyczajnie poszli na wojnę! wymiany ciosów, akcji i kontr + plus świetny selling obu panów. Pod koniec ciężko było przewidzieć kto wygra ten mecz, bo panowie toczyli wyrównane starcie. Ostatecznie jednak wygrał Moxley, który po wykonaniu zmodyfikowanego „Dirty Deeds” odniósł 3 z rzędu zwycięstwo w tegorocznym Climaxie.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: *****