G1 Climax 29 Dzień 5 – Opinia

Dzień piąty G1 Climax 29 za nami. Kilka godzin temu zakończyły się zmagania w bloku A. Uważam ten dzień za niezły, ale bliżej mu do średniego niż bardzo dobrego. Zaczęliśmy od walki KENTY z Lancem Archerem, zaś galę zakończono świetnym main eventem. Odbyło się jeszcze kilka walk turniejowych. EVIL zmierzył się ze swoim tag partnerem SANADĄ. Okada mierzył się z potężnym Falem, a Hiroshi Tanahashi poszedł na wojnę z Zackiem Sabrem Jr. Hitem tego dnia było starcie Willa Ospreay’a i Koty Ibushiego i ten pojedynek zdecydowanie skradł dzisiejsze show. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


A Block Tournament Match

KENTA vs Lance Archer

Walka ta otworzyła dzisiejsze zmagania. Spodziewałem się tego, że nie będzie to żadna wybitna walka. Archer naprawdę dobrze się prezentuje w tegorocznym Climaxie, więc nie narzekam na jego udział w turnieju. Liczyłem na walkę, w której dostaniemy dominację Lance’a i rolę underdoga KENTY. Coś w tym stylu oglądaliśmy, a ja uważam ten mecz za średni. Akcja toczyła się w wolnym tempie, choć momentami widzieliśmy zrywy Japończyka i jego ofensywę. Mocno bookują KENTĘ, ale mimo wszystko sądziłem, że Archer zgarnie kolejne zwycięstwo. Pod względem ringowym było okej i nie mam zastrzeżeń. Zakończenie walki jeszcze bardziej pokazało, że NJPW stawia na KENTĘ i poddanie Archera jest tego potwierdzeniem. Podobała mi się końcówka tej walki i jestem zdania, że po 3 wygranej z rzędu KENTA jest jednym z głównych faworytów tego bloku.

Zwycięzca: KENTA

Moja ocena: ***


A Block Tournament Match

     SANADA vs EVIL

Szczerze mówiąc jestem zawiedziony poziomem tej walki. Był tutaj potencjał nawet na „showstealer”, ale skończyło się inaczej. Panowie przez połowę walki przynudzali, a tempo walki było mega wolne. Pierwsze minuty zapowiadały, że może być lepiej, ale ostatecznie skończyło się zawodem. Panowie poszli w „grappling” i walkę w parterze. Dużo było tutaj wolnej akcji i prób zakończenia meczu poprzez „submission”. Dopiero w ostatnich minutach coś ruszyło i panowie pokazali na co ich stać. Była wyrównana walka, kilka fajnych akcji i mocne zakończenie walki przez EVILA. Chciałem zwycięstwa SANADY i troszkę mnie zaskoczyło, że przegrał on 2 mecz z rzędu. EVIL kończy walkę po aplikacji „Everything is Evil” i zgarnie kolejną wygraną w Climaxie.

Zwycięzca: EVIL

Moja ocena: *** 1/4*


A Block Tournament Match

Kazuchika Okada vs Bad Luck Fale

Ten dzień Climaxa w ogóle jakiś taki nudny był. Nie wiem, ale pierwsze dwie walki były jedynie średnie. Walka Okady z Falem rozpoczęła się od ataku tego drugiego na mistrza IWGP Heavyweight przed rozpoczęciem walki. Booking tego meczu był prosty. Fale dominuje i wspomaga się kolegami z BC, by odnieść zwycięstwo. Kazu zaś jak zwykle mocno bookowany po cierpieniach i trudach wygrywa. Nie mogę powiedzieć, że był to dobry pojedynek, ale czego oczekiwać po „Generale”, którego walki i styl są mega nudne i powtarzalne. „Rainmaker” ostatecznie daję radę z Jado i Owensem, a także przechytrza Fale’a pinując go za pomocą „Roll Up’u”. Mecz typowy dla Bad Luck Fale’a i tyle. Okada zgarnia kolejne 2 punkty i zmierza po zwycięstwo w bloku A.

Zwycięzca: Kazuchika Okada

Moja ocena: ** 1/2*


A Block Tournament Match

Hiroshi Tanahashi vs Zack Sabre Jr.

Po 3 średnich meczach przyszedł czas na dwie najlepsze walki tego dnia. Hiroshi Tanahashi zmierzył się z Zackiem Sabrem Juniorem. Walka ta była bardzo dobra pod względem technicznego wrestlingu. Oczekiwałem, że panowie zbliżą się do poziomu walki Sabre’a z Okadą. Jak im wyszło? według mnie panowie zrobili dobry pojedynek, który trochę jednak odbiegał od tego, co pokazali wcześniej wspomnieni panowie. Zack Sabre był bez zwycięstwa w tegorocznym G1, więc gdzieś w głowie miałem to, że „najlepszy technik świata” odniesie tutaj wiktorię. Uwielbiam walki Zacka i ten jego styl, bo zawsze coś ciekawego z rywalem „wykręci” he he. Sporo było walki na dźwignie, a także nie zabrakło kontr czy momentów, w których panowie szli na wymianę ciosów. Tanahashi wygrywa po raz pierwszy w G1 Climax 29, ale w dosyć dziwny sposób. Gdy sędzia doliczył do trzech byłem pewny, że to Sabre wygrał bo tak to wyglądało. Dziwna końcówka, zaś wygrana Tany żadnym zaskoczeniem nie była.

Zwycięzca: Hiroshi Tanahashi

Moja ocena: ****


A Block Tournament Match

  Kota Ibushi vs Will Ospreay

Cóż za pasjonujące widowisko odbyło się w main evencie 5 dnia Climaxa. Rewanż za Wrestle Kingdom 13, gdzie panowie zawalczyli o mistrzostwo NEVER Openweight. Według mnie była to najlepsza walka tegorocznego turnieju G1 i jedna z najlepszych w tym roku w NJPW. Pojedynek Willa i Koty rozwijał się z początku powoli, a tempo walki było wolne. Panowie poszli w storytelling w pierwszej części walki. Ibushi skupiał się na karku Willa, który jak wiemy ma jakiś drobny uraz. Ospreay ładnie sellował kontuzje, zaś Kota był tym który przeważał. Podsumowując, to początek bardzo dobry pod względem psychologii ringowej. Następnie dostaliśmy stiifową i wyrównaną walkę, w której pełno było brutalnego wrestlingu. Will wydawał się nieco osłabiony, ale kontynuował mecz. Wiele mieliśmy nawiązań do ich poprzedniego starcia, jak m.in lądowanie „Aerial Assassina” czy brutalny „łokieć” Ospreaya, tylko tym razem w przód głowy. Ostatnie 10 minut walki było genialne i na pełnym gazie. Fenomenalne tempo, świetne spoty i akcje, które wyglądały niebezpiecznie, jak taki jakby „tylni” „Piledriver” wykonany przez Ibushiego na Willu. Końcowe minuty toczyły się w szybkim tempie i mogliśmy oglądać ofensywę Willa, który wykonał „Golden Starowi” Oss Cuttera. Wydawało się, że William wygra ten mecz, ale stało się zupełnie inaczej. Nie było powtórki z WK13, bo Kota odrodził się i wykonał „Bomaye” plus po chwili „Kamigoe”, które dały mu pierwsze zwycięstwo w tegorocznym Climaxie.

Zwycięzca: Kota Ibushi

Moja ocena: *****