G1 Climax 29 Dzień 2 – Opinia

NJPW wróciło do Japonii, gdzie w w Tokio odbył się 2 dzień turniejowy G1 Climax 29. Tradycyjnie oprócz meczy turniejowych odbyły się walki tag teamowe, ale w tej opinii jak i w każdej z tegorocznego Climaxa skupię się tylko na walkach wyłącznie turniejowych. Za nami zmagania w bloku B, w którym rywalizują Naito, White, Ishii, Cobb, Taichi, Yano, Robinson, Goto, Takagi oraz Jon Moxley. Dzisiejszy dzień wypadł dobrze, a walki jak zwykle to bywa w New Japan stały na niezłym poziomie. Moje serce dziś skradła walka Tomohiro Ishii’ego i Jeffa Cobba, która moim zdaniem była najlepszą walką tego dnia. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


B Block Tournament Match

Juice Robinson vs Shingo Takagi

Walka, która otworzyła nam zmagania w bloku B. Moim zdaniem druga najlepsza walka tego dnia. Shingo przystępował do tej walki w roli faworyta i jakoś nie przypuszczałem innego wyniku niż jego wygrana z Juicem. Pojedynek był niezwykle wyrównany i emocjonujący, w którym szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę. Był to bardzo dobry wrestling, a panowie pokazali się z jak najlepszej strony. Uwielbiam Robinsona, więc mocno liczyłem na to, że rozpocznie on turniej od wygranej z Shingo. Finalista BOSJ udowodnił, iż jego udział w Climaxie przypadkiem nie jest, zaś Juice pokazał że to może być jego najlepsze G1 w karierze. Pełno pięknych akcji, dynamiczne tempo i near falle w odpowiednich momentach zrobiły nam świetne widowisko. Wygrana „soczka” mnie ucieszyła i lekko zaskoczyła, bo jak mówiłem byłem pewny wygranej Takagiego.

Zwycięzca: Juice Robinson

Moja ocena: ****


A Block Tournament Match

Jon Moxley vs Taichi

Jon Moxley zadebiutował w Climaxie, a jego rywalem był Taichi, który tak samo jak on po raz pierwszy walczy, w tym prestiżowym turnieju. Mox w G1 ma pokazać \ udowodnić, że jest tak dobry, jak wszyscy mówią. Rozpoczął od przeciętnej walki z Taichim, który jak wiemy wirtuozem ringowym nie jest. Nie oczekiwałem więc, że panowie wykręcą nam genialny mecz. Był to typowy średniak, który trwał lekko ponad 7 minut. W sumie nic ciekawego nam nie pokazali. Taichi jak zwykle próbował wygrać w nieczysty sposób, zaś Mox wykorzystał rekwizyty, które miał pod ręką typu krzesełko i stolik. Końcówka walki wypadła nawet spoko, bo były chwile niepewności gdy „Śpiewak” roll upp’ował Moxleya i wydawało się, że to koniec. Skończyło się bez niespodzianki, bo wygrał wielki faworyt Climaxa Jon Moxley. Czekam na następne walki Jona m.in z Naito czy Ishiim.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: *** 1\4*


A Block Tournament Match

Toru Yano vs Tetsuya Naito

Ale to była parodia wrestlingu haha. Typowy „Comedy Match” w wykonaniu pana Yano, który jest znany z tego typu walk. Czy gdzieś z tyłu głowy miałem to, że Toru moze pokonać Naito? oczywiście. Rok temu wygrał z Kennym i Kotą, więc dla mnie żadnym zaskoczeniem jego wygrana nie była. Był to krótki pojedynek, który w pełni opierał się na komediowym wrestlingu. Mieliśmy ściąganie narożników, zakrywanie koszulką twarzy czy wspomaganie się sędziom. Toru nieźle wyrolował lidera Los Ingobernables de Japon i wygrał starcie po roll uppie. Zapewne dali wygrać Yano, bo w dalszej części turnieju nie będzie miał szans na jakiekolwiek zwycięstwo.

Zwycięzca: Toru Yano

Moja ocena: * 1\2*


A Block Tournament Match

Tomohiro Ishii vs Jeff Cobb

Przechodzimy do najlepszej walki tego dnia. Jeśli wrestlerzy mają ze sobą chemię w ringu, to walka zawsze wyjdzie świetnie. Ishii i Cobb mają podobny styl walki i idealnie się dopasowali w tym pojedynku. Nigdy mnie walki Jeffa nie jarały, gdy oglądałem jego starcia to zwyczajnie mnie zanudzały. Nie oczekiwałem od nich „Bóg wie czego”, a dobrej siłowej potyczki. Jednak to co,  panowie odwalili w tej walce przeszło jakiekolwiek oczekiwania. Dostaliśmy świetną walkę 2 „stiffowo” walczących wrestlerów. Byłem zaskoczony poziomem tej walki, bo sądziłem że będzie to mniej intensywna walka i zdecydowanie wolniejsza. Tutaj zaś oglądaliśmy pojedynek pełen szybkiej i dynamicznej akcji, siłowej walki, near falli! to była bijatyka na całego. Ishii okładający Jeffa „chopami” w narożniku czy wymiana ciosów tej dwójki to momenty, które podobały mi się w tej walce najbardziej. Kocham „mocny styl”, więc ten pojedynek mocno przypadł mi do gustu. Końcówka należała do Ishii’ego, który ostatecznie wygrał swoją pierwszą walkę w tegorocznym Climaxie.

Zwycięzca: Tomohiro Ishii

Moja ocena: **** 1\2*


A Block Tournament Match

Hirooki Goto vs Jay White

Main eventem dzisiejszego dnia było starcie Goto z Whitem. Na papierze to zestawienie wygląda rewelacyjnie, a jak wyszło w praniu? zaraz wam opowiem. Panowie na moje oko wypadli solidnie i walka mogła się podobać. Czy mogło być lepiej? oczywiście, że mogło ale nie ma co narzekać. Była to raczej techniczna walka, która miała wiele przestojów i więcej „ring psychology” niż czystej walki. Fajnie budowano tutaj emocje i za to mogę ich pochwalić, bo robili to świetnie. Pomału się rozkręcali i na szybsze obroty wskoczyli w ostatnich 5 minutach walki. Końcówka walki wyszła moim zdaniem bardzo dobrze i trochę zaskakująco. Wygrana Goto mnie zaskoczyła, bo byłem jakoś pewny wygranej Jaya. Wydawało mi się, że White rozpocznie turniej podobnie jak rok temu, czyli od mocnej wygranej. Hirooki wygrywa, ale raczej nie oznacza to tego, że będzie się liczył w walce o zwycięstwo w bloku B. White nadal pozostaje u mnie obok Naito i Moxleya największym faworytem do wygrania tego bloku.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: *** 3\4*