G1 Climax 29 Dzień 18 – Opinia

No i dobiegła końca faza blokowa G1 Climax 29. Dziś odbył się ostatni dzień rywalizacji w bloku B, który tym samym wyłonił drugiego finalistę tegorocznego Climaxa. Ten dzień był trochę bardziej emocjonujący, ponieważ o zwycięstwo w bloku walczyło kilku wrestlerów.  W pierwszej walce turniejowej zmierzyli się Toru Yano i Jeff Cobb. Następnie Tomohiro Ishii powalczył z Taichim. Wielki faworyt G1 Jon Moxley uległ Juice’owi Robinsonowi i tym samym stracił szansę na wygraną w bloku B. Hirooki Goto starł się z ostatnio będącym na fali Shingo Takagim. W main evencie doszło do arcyważnej walki, która przesądziła o tym, kto zawalczy z Ibushim w jutrzejszym finale Climaxa. Tetsuya Naito zmierzył się z Jayem Whitem w decydującym meczu. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk.


B Block Tournament Match

Toru Yano vs Jeff Cobb

Pan Toru w tegorocznym turnieju wiele razy nas zaskakiwał i tym razem przygotował coś oryginalnego, bo taśmę schowaną pod spodniami he he. Starcie to długo nie trwało, ale miało swoje chwile, gdzie nawet spoko się to oglądało. Yano za wiele sobie nie pośmieszkował, bo Jeff mu na to zwyczajnie nie pozwolił. O dziwno Yano coś tam próbował walczyć z Cobbem, ale nic to nie dało. Było kilka prób pinu ze strony Toru, ale każda kończyła się fiaskiem. Zakończenie walki proste i logiczne. Ostatni mecz w tegorocznym G1 kończy się dla „siłacza” zwycięstwem i w dobrym stylu kończy swój udział w tym turnieju. Aha i panie Yano na pewno tęsknić za ocenianiem pana walk nie będę! widzimy się na jesieni.

Zwycięzca: Jeff Cobb

Moja ocena: ** 1\2*


B Block Tournament Match

Tomohiro Ishii vs Taichi

Na ostatnim Dominion obaj panowie stworzyli bardzo dobrą walkę, która zaskoczyła mnie swoim poziomem. Liczyłem więc, że i tym razem stworzą oni coś miłego dla oka. Starcie to przypadło mi do gustu tym, że było tutaj sporo tego co kocham w Japonii, czyli stiffowej walki i wymian ostrych ciosów. Gdy Taichi dostaje dobrego rywala, wtedy potrafi pokazać się z świetnej strony i pokazać coś więcej niż zawsze. Ten mecz może nie był tak dobry, jak walka z czerwca, ale nadal trzymał solidny poziom. Te piękne wymiany ciosów i kontry bardzo mi się podobały. W „śpiewaka” wstąpiło jakieś zwierzę, bo w końcowych momentach walki zaczął nawet dominować nad Tomohiro. To co najlepsze przyszło właśnie w ostatnich 10 minutach, wtedy panowie wskoczyli na większe obroty i dali nam kawał dobrego show. Były kontry i wymiany ciosów i tak prawie cały czas. Ishii walczył o wygranie bloku, zaś Taichi o pietruszkę i skończyło się to dla tego drugiego wygraną nad faworytem, którym był Ishii. Dla obu panów udany G1, choć znów jestem nieco zawiedziony, że „Stone Pitbull” nie dostał szansy uczestnictwa w wielkim finale Climaxa.

Zwycięzca: Taichi

Moja ocena: ****


B Block Tournament Match

Jon Moxley vs Juice Robinson

Panowie zmierzyli podczas finałowego dnia BOSJ, kiedy to nastąpił debiut Moxa w New Japan Pro Wrestling i był to mecz moim zdaniem średni. Tam walczyli o pas IWGP US, zaś tutaj stawką był finał Climaxa, ale tylko szansę na udział w nim miał pan Moxley. Seria zwycięstw została przerwana i od tego czasu Jon zaliczał porażkę za porażką i z bycia pewnym wygranej stał się gościem, który musi tę wygraną sobie wyrwać. Starcie z Robinsonem uważam za dobry wrestlingowy mecz, który prowadzony był trochę w takim „old schoolowym” stylu, bo sporo tutaj było „grapplingu” i walki  cios za cios. Tempo tego meczu do najszybszych nie należało, ale i tak było bardziej „dynamic” niż w ich poprzednim pojedynku. Naprawdę podoba mi się to, w jaki sposób prezentuje się Jon w NJPW i osobiście chciałem, aby dostał się do wielkiego finału i tam przegrał z Kotą Ibushim, bo zawsze ktoś nowy w finale to plus. Im dłużej ta walka trwała zaczynałem wierzyć w to, że Juice wygra tę walkę i zakończy marzenia Moxa o udziale w finale. Końcówka starcia trochę jak dla mnie słabo zabookowana. „Death Rider” przegrywa po jednym „Pulp Friction” i żegna się z finałem G1.

Zwycięzca: Juice Robinson

Moja ocena: ****


B Block Tournament Match

Shingo Takagi vs Hirooki Goto

Zdecydowanie najlepsza walka tego dnia. Wiedziałem, że Goto i Takagi zrobią coś bardzo dobrego, bo obaj mają podobny styl walki, więc nie wiem co by się musiało stać, żeby im walka nie wyszła. Panowie od samego początku narzucili dość dynamiczne tempo tej walce, a my mogliśmy tylko słyszeć odgłos uderzania czy to „chopów” czy to stiffowych ciosów oraz okrzyki obu wrestlerów. Z czasem zaczęli coraz to intensywnej walczyć i przechodzić do ostrzejszych ruchów. To co działo się dalej to już istny „puro” wrestling na najwyższym poziomie. Pełno stiffowej walki cios za cios, sporo siłowych ruchów z obu stron oraz near falle, które jednak były w odpowiednich chwilach walki, a nie co kilka sekund. Shingo jest dla mnie zdecydowanym pozytywnym może nie zaskoczeniem, ale gościem który potwierdził swój talent w Climaxie i zupełnie nikogo nie zawiódł. Kapitalne mieliśmy tutaj wymiany akcji i wyrównaną walkę Shingo i Hirookiego w końcowych momentach tego starcia. Uważałem, że wygra pan Goto, który tym samym zachowa szansę na wygraną w G1, ale zwycięstwo zgarnął jednak Shingo, który zakończył swój udział w Climaxie w rewelacyjnym stylu po świetnym pojedynku.

Zwycięzca: Shingo Takagi

Moja ocena: **** 1\2*


B Block Tournament Match

Tetsuya Naito vs Jay White

No i przechodzimy do ostatniej walki w fazie blokowej tegorocznego Climaxa. Po wynikach wcześniejszych walk już wiemy, że jest to decydujące starcie, które wyłoni drugiego finalistę G1 29. White zaczął turniej od serii porażek i nikt nie sadził, że Nowo Zelandczyk będzie się jeszcze liczył w walce o wygranie bloku B. Druga część rywalizacji to dla niego pasmo zwycięstw i pokonanie głównych faworytów tego bloku, które dało mu realną szansę na tryumf. Mecz Naito i White’a z początku przynudzał, bo mieliśmy sporo walki w parterze czy tradycyjnych już dla Jaya opuszczeń ringu. Z czasem jednak, panowie zaczęli przyspieszać i nie zwolnili tempa do końca tej batalii. Znów doszło do ingerencji Gedo, które zawsze są jakimś urozmaiceniem walk pana White’a, więc to zawsze na plus. Dostał on w krocze od Naito (ten mógł powiedzieć, a masz za te wszystkie ingerencje, których dopuściłeś się w ostatnim miesiącu) i wyeliminował go z tej walki, więc już nie miał jak ingerować w to starcie. Świetna była tutaj końcówka walki! niesamowita bitwa na kontry. Raz Naito próbował „Destino”, zaś chwilę potem White próbował wykonać „Blade Runnera” i tak w kółko. Szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę i sam w sumie nie byłem pewny tego, kto wygra. Zaskoczyło mnie bardzo zwycięstwo „Switchblade’a”, który jakby nie patrzeć połowę turnieju przegrywał, a dopiero w drugiej części zaczął dochodzić do głosu. Rok temu 3 miejsce w bloku, a w tym wygrana i finał Climaxa, w którym zmierzy się z Kotą Ibushim.

Zwycięzca: Jay White

Moja ocena: **** 1\4*