G1 Climax 28 Dzień 1 i 2 – Opinia i podsumowanie

Zapraszam na opinie i krótkie podsumowanie 1 i 2 dnia G1 Climax 28. Pierwszego dnia turnieju niespodziankę sprawił Jay White, który pokonał Kazuchika Okadę. Mimo, że było to niezbyt czyste zwycięstwo to jednak wygrana to wygrana. White pokazał, że to on może być czarnym koniem tegorocznego Climaxa i jego szanse na zwycięstwo w bloku A wzrosły. Tongijska część Bullet Clubu dała o sobie mocno znać atakując Hangman Page’a. Pewne jest, że Tama Tonga i reszta odłamu BC będzie odgrywała ważną rolę podczas tegorocznego turnieju. Togi Makabe wygrał z YOSHIM-HASHIM po niezłej dla oka walce. Hiroshi Tanahashi wygrał swoją walkę z Minoru Suzukim. Michael Elgin okazał się być lepszy od EVILA co dla mnie było małą niespodzianką.

2 dzień przyniósł nam kolejne bardzo dobre pojedynki, ale i kontrowersje. Tama Tonga pokonał Juice’a Robinsona przy pomocy Tangi Loa, który przez większość walki odwracał uwagę Robinsona. Kota Ibushi po wyrównywanym starciu uporał się z Zackiem Sabre Jr. Tomohiro Ishii po dość dobrej walce odniósł zwycięstwo w walce z Toru Yano. Hirooki Goto pokonał SANADĘ i zaliczył dobry start w turnieju. W walce wieczoru Kenny Omega po raz kolejny wszedł do ringu z Tetsuyą Naito i znów, panowie dostarczyli nam nie lada emocji. Pojedynek wygrał mistrz IWGP Heavyweight i zdobył pierwsze 2 punkty.


14 Lipca 2018 – Dzień 1 (Blok A)

Togi Makabe Vs YOSHI-HASHI

Pojedynek ten rozpoczynał zmagania w blok A G1 Climax 28. Makabe jak i HASHI zaczęli z wysokiego C i w ruch poszły łokcie. Początek walki to typowy stiffowy pojedynek i zacięta walka cios z cios. Panowie z czasem przyspieszyli i walka zaczęła robić się ciekawsza. YOSHI uzyskał małą przewagę po tym, jak wykonał „Sit out powerbomb”. Makabe jednak nie dał za wygraną i końcówka walki należała do niego. Akcje „Spider German” a po chwili „King Kong Knee Drop” załatwiły sprawę i dały mu pierwsze zwycięstwo podczas tegorocznego Climaxa. Jak widać HASHI nadal jest dostarczycielem punktów tak było rok temu i jest i teraz.

Zwycięzca : Togi Makabe

Moja ocena : *** 1\2*


Bad Luck Fale Vs Hangman Page

Walki Fale’a nie należą do efektownych i ta też taka była. Dostaliśmy 8 minut w miarę wyrównanej walki na dobry poziomie. Page miał momentalne zrywy i wydawało się, że może on pokonać Bad Luck Fale’a ten jednak za każdym razem go stopował. Kiedy to Adam szykował „Rite Of Passage” na Fale’u pojawił się Tama Tonga, który go zaatakował i doprowadził do dyskwalifikacji. Page wygrywa poprzez DQ i 2 punkty wędrują do niego. Po walce Tonga wraz z Fale’em i Tangą Loa zaatakowali Hangman Page’a, ale na pomoc przybyli mu Kenny Omega, Kota Ibushi i Chase Owens.

Zwycięzca : Hangman Page 

Moja ocena : ***


Michael Elgin Vs EVIL

Bardzo siłowe i stiffowe starcie w wykonaniu obu panów. Od początku narzucili oni szybkie tempo czego efektem było kilka spotów. Oglądanie Elgina to czysta przyjemność i w tej walce po raz kolejny pokazał się z świetnej strony! EVIL był moim zdaniem faworytem tego pojedynku, ale jak się okazało nie wygrał on tej walki co było małym zaskoczeniem. Panowie wykonali kawał dobrej roboty w ringu i tak oto stworzyli jedną z lepszych potyczek podczas tegorocznego Climaxa. Świetna końcówka walki „Elgin Bomb” i Big Mike wygrywa.

Zwycięzca : Michael Elgin

Moja ocena : **** 1\4*


Hiroshi Tanahashi Vs Minoru Suzuki

Kolejne starcie to potyczka dwóch odwiecznych rywali, a mowa tu o Minoru Suzukim i Hiroshim Tanahashim. Panowie trochę mnie zawiedli, bo liczyłem na lepszą walkę i przede wszystkim bardziej żywiołową. Tu większość walki toczyła się w parterze, gdzie to Suzuki skupiał się na nodze „ACE” i tak wyglądało to przez prawie cały pojedynek. Dopiero pod koniec walka nabrała rumieńców i otrzymaliśmy „comeback” Tany, który po kilku akcjach ze swojego arsenału i  i „High Fly Flow” zakończył ową walkę.

Zwycięzca : Hiroshi Tanahashi

Moja ocena : *** 3\4*


Kazuchika Okada Vs Jay White

Walką kończąca pierwszy dzień G1 Climax 28 była potyczka Kazuchika Okady z Jay’em White’em. Według mnie była to zdecydowanie najlepsza walka tego wieczoru. Okada był tu murowanym faworytem i nic nie wskazywało na jego porażkę. Panowie dostali 25 minut i świetnie je wykorzystali, bo zobaczyliśmy naprawdę solidny i bardzo dobry jeśli chodzi o poziom ringowy pojedynek.  Jeśli technologia „VAR” obowiązywałaby w wrestlingu to taki Jay nie miałby lekko w tym pojedynku. White konsekwentnie wykorzystał nieobecność sędziego i brutalnie uderzył „Rainmakera” krzesłem prosto w głowę po czym zaaplikował mu „Blade runnera” i odliczył do 3. Jay White według mnie może okazać się czarnym koniem tego turnieju i nawet wygrać blok A. Ma na to duże szanse patrząc na to kogo pokonał pierwszego dnia.

Zwycięzca : Jay White

Moja ocena : **** 1\2*


15 Lipca 2018 – Dzień 2 (Blok B)

Tomohiro Ishii Vs Toru Yano

Po raz pierwszy mogę powiedzieć, że walka Toru Yano mi się podobała! tak ten dzień w końcu nadszedł. Yano i Ishii rozpoczęli zmagania w bloku B i rozpoczęli to w bardzo dobry sposób. Walka była jak zawsze w przypadku Toru prowadzona w komediowym stylu, bo jakby miałoby być inaczej w jego przypadku. Nie spodziewałem się jednak tego, że Toru wyprowadzi tyle akcji i będzie nawet przeważał w tym starciu. „Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie” to przysłowie idealnie opisuje końcówkę tego pojedynku. Yano zawsze wygrywa kantem i przeważnie używa do tego uderzenie poniżej pasa. Tutaj zrobił to Ishii, który poczęstował Toru solidnym kopem w krocze. „Stone Pitbull” zakończył walkę akcją ” La Magistral” i odniósł pierwsze jakże cenne zwycięstwo w Climaxie.

Zwycięzca : Tomohiro Ishii

Moja ocena : ***


Tama Tonga Vs Juice Robinson

Juice Robinson przystępował do tej walki jako świeżo upieczony mistrz IWGP US co z miejsca robiło z niego faworyta tej walki. Tama Tonga nie przybył sam, bo wraz z nim pojawił się jego brat Tanga Loa i już na początki wiadome było, że Juice będzie miał utrudnione zadanie. Walka że tak powiem nie porwała i była dosyć nudna. Walka na moje oko powinna być trochę krótsza, bo w pewnym momentach była ona przeciągana. Końcówka wynagrodziła nam wszystko! Tonga przy pomocy brata wygrywa walkę po aplikacji „Gun Stun” na Robinsonie. Takie rozwiązanie było najlepszym z możliwych.

Zwycięzca : Tama Tonga

Moja ocena : *** 1\4*


Hirooki Goto Vs SANADA

W tym przypadku piętnaście minut wystarczyło do tego, aby stworzyć bardzo dobry pojedynek. Walka spełniała moje oczekiwania, bo nastawiałem się na techniczny  wrestling z ciągłym zwrotem akcji. SANADA po raz enty pokazał, że przyszłość należy do niego robił to podczas New Japan Cup i robi to teraz w Climaxie. SANADA wielokrotnie zapinał „Scull End” na Goto, ale ten za każdym razem ratował się linami. Po koniec Hirooki zdominował członka Los Ingobernables de Japon kilkakrotnie wykonując mu „GTR” które ostatecznie dało mu wygraną. Następnym rywalem Goto będzie Kenny Omega. Będzie to rewanż za G1 Climax 26 wtedy zwycięstwo odniósł Omega, który wygrał cały turniej.

Zwycięzca : Hirooki Goto

Moja ocena : **** 1\4*


Kota Ibushi Vs Zack Sabre Jr.

Zacznę od tego, że każda walka Zack’a to takie „rebusy submission’owe” i jego walki zawsze stoją na najwyższym poziomie technicznym. Było to ich kolejne starcie i zarazem rewanż za New Japan Cup, gdzie wygrał Anglik. Walka ta była czystym pokazem niesamowitych umiejętności technicznych Sabre’a, który przez połowę walki kontrolował każdy ruch Ibushiego. Kiedy ten chciał wykonać jakikolwiek ruch to Zack zapinał mu swoje popisowe dźwignie m.in „Octopus Hold”. Ibushi otworzył się dopiero w końcowej części walki, kiedy to rozpoczął swoją ofensywę.„Golden Star” wykonał kilka naprawdę mocnych kopnięć jednak po chwili znów został „opleciony” przez Sabre’a. Końcówka walki przebiegła w bardzo szybkim tempie i okazała się ona szczęśliwa dla Japończyka, który po wykonaniu „German suplexa” przeszedł do „Kamagoye” po którym wygrał walkę. 

Zwycięzca : Kota Ibushi

Moja ocena : **** 3\4*


Kenny Omega Vs Tetsuya Naito

Psychologia ringowa + near falle + niesamowity poziom ringowy = genialne starcie! tak rozpocznę moją opinię na temat tejże walki, bo inaczej nie mogłem tego zacząć. Panowie skradli show i jest to niepodważalny fakt. Pojedynek może i nie przebił ich walki z finału G1 27, ale mimo to był naprawdę bardzo dobry i jak na razie jest to kandydat do walki turnieju. Na początku walki mogliśmy obserwować interakcje pomiędzy Omegą i Naito, które były takim wstępem do pojedynku. Pierwsza część walki była prowadzona w dosyć wolny sposób zupełnie inaczej niż podczas ich ostatniej potyczki. Tempo walki wzrastało wraz z upływającym czasem i wtedy też działo się najwięcej.  Walka stała się wyrównana i obfitowała w wiele świetnych akcji w wykonaniu obu panów. Naito skontrował Kenny’ego wykonując zaskakujące „Destino” po którym jednak nie wygrał. Nie obyło się również bez spotów, Omega wykonał „Crossbody” z 3 liny prosto w Naito, który był poza ringiem. Końcówka walki wyszła genialnie i wiele się tam wydarzyło m.in niesamowite near falle i kontry. Kenny skontrował „Destino” i wyprowadził potężny „Piledriver” po którym Naito i tak poderwał barki. „The Cleaner” ostatecznie wygrywa po aplikacji „One Winged Angel” i wchodzi do turnieju z przytupem.

Zwycięzca: Kenny Omega

Moja ocena : *****


 

No Comment.