Felieton: EC3 – Idealny kandydat na mistrza w WWE?

Niektórzy z Was być może pamiętają, że ponad rok temu napisałem felieton o zawodniku, którego ring name możecie przeczytać w tytule tego posta. Wtedy występował on w Global Force Wrestling (teraźniejszym Impact Wrestling, żeby nie było wątpliwości) i uważałem, że jest on tamtej federacji bardziej potrzebny, niż WWE wychwalając wszystkie jego atuty. Czy przez ten czas coś się zmieniło? Ano zmieniło, gdyż od marca tego roku możemy oglądać go w NXT, a więc jego przygoda z Impact dobiegła końca.

EC3, bo o nim mowa, po ponownym debiucie (takie określenie jest chyba najlepsze) w World Wrestling Entertainment nie występuje już pod swoją pełną nazwą „Ethan Carter III”. Zdecydowano jednak, że skrót pozostanie, a więc NXT od momentu przybycia Ethana przekształciło się w NX3 😉 Taki zabieg jest dość logiczny, zważywszy na to, że nazwisko „Carter” wzięło się od Dixie Carter, dawnej pani prezes TNA, a sam Ethan był jej storyline’owym siostrzeńcem. Należy cieszyć się zatem, że nie dano mu całkowicie nowego ring name’u i w dalszym ciągu jest to ten sam EC3.

Aby, jednak nie tworzyć zbyt dużego masła maślanego, gdyż zdaję sobie sprawę, że niektórym od tych ring name’ów i innych nazw, w głowie może się zamieszać, przejdę do tematu głównego, a więc pytania, czy EC3 jest idealnym kandydatem na mistrza w WWE.

I żeby sprostować, nie chodzi mi o jedno konkretne mistrzostwo, ale ogólnie o tytuły mistrzowskie takie jak NXT North American Championship, NXT Championship, United States Championship, Intercontinental Championship, a nawet główne Universal i WWE Championship. Należy bowiem przypomnieć, że w TNA, EC3 dwukrotnie posiadał ich najbardziej prestiżowy tytuł i wygrywał starcia z takimi gwiazdami jak Sting czy Kurt Angle. Ogólnie rzecz biorąc, był tam bardzo wypromowany i w moim odczuciu spisał się jako główny mistrz bardzo dobrze. Obecnie kariera Huttera (bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko) rozwija się w NXT, które wbrew opinii wielu fanów, nie jest już rozwojówką WWE, a pełnoprawnym oddzielnym brandem. Reasumując, nie jest to dla niego spadek w hierarchii światowego wrestlingu, a pobyt w NXT nie jest żadną ujmą. Sama postać EC3 prowadzona jest póki co dobrze, choć w dalszym ciągu nie jest nakierowana na żadne z mistrzostw. Mówiąc prościej, choć było kilka prób, ostatecznie Hutter nie znalazł się w żadnym feudzie o pas mistrzowski. Mało tego, w Internecie pojawiły się spekulacje o tym, jakoby EC3 miał zostać przeniesiony do RAW lub SmackDown podczas najbliższego Superstar Shake-Up. Oznaczałoby to, że Hutter mógłby rywalizować z największymi gwiazdami WWE nie posiadając wcześniej żadnego z mistrzostw NXT. Czy byłoby to dobre rozwiązanie?

Moim zdaniem nie, gdyż mogłoby się to wiązać z tym, że jego postać szybko by przepadła. Pamiętajmy, że RAW i SmackDown zarządza już Vince McMahon, a nie Triple H. Nie będąc zatem mistrzem w NXT, Vince nie byłby w stanie zobaczyć jego prawdziwych umiejętności. Wydarzenia z TNA również by go nie interesowały, bo w końcu nic poza WWE nie jest dostatecznie dobre i tylko federacja Vince’a McMahona może stwierdzić, czy ktoś się na coś nadaje. Tak, traktujcie to jako sarkazm. Kluczową więc dla mnie sprawą jest uczynienie z EC3 mistrza jeszcze w NXT. Nie ma większej różnicy, czy będzie to mistrzostwo Ameryki Północnej czy też główne wyróżnienie żółtego brandu, ponieważ nawet jeśli byłby to tytuł North American, Hutter i tak uczyniłby go najbardziej prestiżowym nie tylko w NXT, ale w całej rozrywce sportowej. Oczywiście wkraczamy tu już w wątek storyline’owy, więc proszę nie brać tego w zupełności na poważnie. Jestem natomiast pewny, że EC3 w swoich promach sprawiłby, że nastawienie fanów wobec jego mistrzostwa mogłoby właśnie tak wyglądać. Ważnym czynnikiem jest także to, czy Hutter zdobyłby tytuł jako face czy jako heel, bowiem jeśli dokonałby tego w tej pierwszej roli, niestety musiałby się nieco hamować przy mikrofonie. Zakładam jednak, że to jest dość logiczne i chyba nawet większość wrestlerów wolałaby być mistrzem jako heel, bo tak jest po prostu łatwiej. Teksty o pracowitości, lojalności i szacunku wszystkim się już przejadły i nie będą wywoływać takiej reakcji jak dobre promo heela, który zdąży jeszcze dogadać publiczności, tak aby ta doszczętnie go wygwizdała. Chociaż z tym wygwizdywaniem też jest różnie i w obecnych czasach zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że niektórzy heelowie są dla publiczności face’ami (patrz → Becky Lynch), a niektórzy face’owie są dla publiczności heelami (patrz → Roman Reigns).

Wracając jednak do tematu EC3, chciałbym podsumować ten wątek i powiedzieć, że spisałby się on jako mistrz zarówno w roli face’a i heela, jednak będąc heelem miałby większe pole do popisu w swoich promach, jak i po części w gimmicku. To właśnie te elementy (dokładając do tego genialną charyzmę) złożyły się na sukces Huttera w TNA. Ponieważ umówmy się – w ringu wirtuozem nigdy nie był i już zapewne nie będzie, świetnie nadrabia pozostałymi cechami, które wrestler może posiadać. A, sam EC3 nie chce być znany jedynie jako wrestler, lecz jako gwiazda z prawdziwego zdarzenia. Wystarczy spojrzeć na drobne elementy utożsamiające się z nim, począwszy od ubrań przez układ fryzury do budowy swojej sylwetki. Są to rzeczy mile widziane u wrestlerów, jednak niekonieczne by się tym zajmować. Dlatego też jestem zdania, że EC3 nie potrzebuje jakichś super akcji ringowych i nie musi być wrestlingowym wirtuozem, ponieważ ma on coś więcej od przeciętnego wrestlera. Opisywałem to zresztą w poprzednim felietonie o Hutterze, więc nie zamierzam się tutaj powtarzać. Zresztą niektórzy fani dziwili się nawet, że na Takeover zrobił tak słabą walkę z Velveteen Dreamem, podczas gdy w moim odczuciu, był to najlepszy pojedynek EC3 od lat 😉 Z pewnością jest to jednak kwestia przyzwyczajenia. Widzowie NXT być może nie znają na tyle dobrze Huttera i nie wiedzą, że jest to zawodnik prezentujący styl zbliżony do Johna Ceny, czyli w zasadzie nic porywającego.

Czy, żeby być jednak mistrzem w WWE należy posiadać wielkie umiejętności ringowe? Ano niekoniecznie. Wyżej padło już nazwisko Ceny, a jest to przecież 16-krotny mistrz świata. Championami zostawali również tacy zawodnicy jak Roman Reigns (obecny Universal Champion), czy Jinder Mahal. Generalnie cała masa zawodników na podobnym poziomie do EC3. Nie jest to bowiem najważniejszy czynnik, aby być mistrzem w federacji Vince’a. Tutaj liczy się ogólna prezentacja, czyli należy odpowiedzieć sobie na pytanie „czy jesteś na tyle ciekawy, aby publiczność reagowała na ciebie w każdym mieście?”. Działa to mniej więcej tak, że jeśli nie masz zaplanowanej walki na danym show, a musisz odbębnić jakiś segment nie mając ku temu wystarczających zdolności aktorskich, to mało komu się to spodoba. Jakby nie patrzeć, takich mistrzów też już mieliśmy. Idealnym przykładem jest Kalisto, który długo mistrzem Stanów Zjednoczonych nie pobył. Niestety samymi walkami za dużo się nie zdziała. Trzeba, więc odpowiednio wykazać się za mikrofonem i czuć swobodę na każdym kroku. A, z tym doskonale radzi sobie EC3. Przykład? Proszę bardzo…

Oczywiście jest to jedno z wielu prom Huttera w TNA, jednak nie chodzi o to, aby wszystkie tu wstawiać. Mała próbka w zupełności wystarczy.

A, kończąc już ten felieton, chciałbym ostatecznie podkreślić, iż tak… EC3 jest idealnym kandydatem na mistrza w WWE. Życzyłbym mu najpierw któregoś z mistrzostw NXT, aby mógł udowodnić wszystkim jak dobrym byłby mistrzem, a potem ruszyć na podbój głównego rosteru. Myślę, że idealny dla nie będzie tytuł Interkontynentalny, jednak nie przesadzę, jeśli powiem, że w dalekiej przyszłości widziałbym go również jako głównego mistrza WWE, bądź też mistrza Universal. Czy w to wierzę? Szczerze mówiąc, nie bardzo, jednak wiem jaki potencjał ma w sobie EC3 i naprawdę szkoda byłoby to zmarnować. Życzę mu takiej kariery jaką miał w Impact Wrestling:

A, Wy co sądzicie o tym zawodniku i czy według Was zostanie on posiadaczem któregoś z mistrzostw WWE? Piszcie w komentarzach!

 

No Comment.