All In 2018 – Opinia

Jesteśmy już po najważniejszym wydarzeniu w historii sceny niezależnej, czyli gali „All In” organizowanej przez Cody’ego i The Young Bucks. Show sprostało oczekiwaniom fanów i stało na naprawdę wysokim poziomie. W mediach społecznościowych w szczególności na Twitterze wręcz huczało! gala zebrała wiele pozytywnych opinii i pochwał. Przygotowanie hali pod względem wizualnym wyglądało bardzo dobrze od stage’u po oświetlenie. Na trybunach zasiadło około 10 000 widzów co jest rekordem jeśli chodzi o gale „Indy”. Końcówka gali mogła się wydawać trochę dziwna, bo po walce wieczoru show momentalnie zeszło z anteny. Zapewne stało się tak z tego powodu, że zabrakło po prostu czasu antenowego. 

Przed głównym show odbył się kick off poprzedzający gale, w którym to zobaczyliśmy dwa pojedynki. Podczas głównego show odbyło się 9 walk z czego w dwóch na szali znalazły się tytuły mistrzowskie ROH World Championship i NWA Worlds Championship. Najważniejsze pojedynki odbyły się w późniejszej części gali. Kenny Omega zmierzył się z Pentagonem Jr. zaś Marty Scurll powalczył z gwiazdą NJPW Kazuchiką Okadą. Show zamknął 6 man tag team match The Young Bucks i Kota Ibushi kontra Rey Mysterio Jr. & Rey Fenix i Bandido. Tak więc nie przedłużam i przechodzę już do opinii i oceny walk, a wam życzę przyjemnej lektury! 


Tag Team Match

The Briscoe Brothers vs SoCal Uncensored ( Frankie Kazarian & Scorpio Sky)

SCUUU! Kazarian i Scorpio pojawili się na arenie przy ogromnym popie ze strony fanów co mnie lekko zaskoczyło, ale jak widać występy w „BTE” robią swoje. Walka ta otworzyła kick off show i jak dla mnie była idealna na początek. Pojedynek był według mnie kompletny, bo zobaczyliśmy w nim wszystko co powinno znaleźć się meczach tag team’owych. Nie było zbędnych przestojów tylko i wyłącznie szybkie tempo i ciągły zwrot akcji. Starcie wielokrotnie wydawało się zbliżać ku końcowi, ale do niego ostatecznie nie dochodziło. Frankie i Scorpio świetnie się uzupełniali co widać było w końcówce walki, gdzie aplikowali rywalom swoje firmowe akcje. SCU wygrali walkę w dosyć sprytny sposób, kiedy to Kaz przypiął jednego z braci Briscoe za pomocą roll-up’u.

Zwycięzcy : SoCal Uncensored (Frankie Kazarian & Scorpio Sky)

Moja ocena : *** 1\2*


Over Budget Battle Royal #1 contender to ROH World Championship

Było to być może najlepsze Battle Royal jakie dotychczas widziałem. Walka była bardzo dobrze rozplanowana i zarówno dostaliśmy walkę poza ringiem, a także w jego środku. Dodatkowo pojawiło się trochę ekstremy, którą wprowadzili starzy wyjadacze z ECW Tommy Dreamer i Bully Ray. W pojedynku panował jeden, wielki chaos jak to przystało na tego typu walki. Brian Cage, Billy Gun, Bully Ray czy jedyna kobieta w Battle Royal Jordynne Grace to kluczowe postacie tego pojedynku. Warto dodać, że Grace wyeliminowała faworyta tej walki, czyli Briana Cage’a i było to niemałym zaskoczeniem. Przed walką Bully Ray zaatakował Chico El Luchadora, który jak się później okazało wrócił do walki i ostatecznie wygrał. Jak się okazało był to Flip Gordon, który przy okazji zemścił się na Ray’u za jego ostatnie ataki.

Zwycięzca : Flip Gordon

Moja ocena : *** 1\4*


Singles Match

Matt Cross vs MJF

Walka ta otwierała główną galę All In. Starcie to niezbyt mnie interesowało, bo zbytnio nie znam MJF a fanem Crossa nie jestem. Walka stała na przyzwoitym poziomie i nic więcej. 9 minut zleciało bardzo szybko i przez ten czas kilka ciekawych rzeczy się wydarzyło. Na początku, panowie podali sobie ręce okazując sobie wzajemny szacunek, ale to była zmyłka MJF’a, który po chwili zaatakował rywala. MJF przejął inicjatywę i przeważał przez dość długi czas osłabiając bark Crossa. Matt w dalszej części pojedynku wrócił do gry i wygrał walkę po wykonaniu „Death From Above . Pojedynek według mnie nie musiał się w ogóle odbywać, bo tylko zabrał czas antenowy. To był taki typowy zapychacz tylko, że tym razem odbył się na początku show.

Zwycięzca : Matt Cross

Moja ocena : ***


Singles Match

Christopher Daniels vs Stephen Amell

Pojedynek ten był mocno promowany na kanale „Being The Elite” co przełożyło się na zainteresowanie owym starciem. Spodziewałem się nudnej i wolnej potyczki a tu proszę, panowie mnie pozytywnie zaskoczyli. Walka była niezła i jak na 12 minut, które dostali sprostali zadaniu. Amell momentami wyglądał jak „wrestler” i pokazał kilka ciekawych ruchów m.in świetny „Coast to Coast” rodem z arsenału Shane’a. Otrzymaliśmy także spot, w którym to Stephen wykonał nietrafiony elbow drop na stół. Sędzią walki był legendarny Jerry Lynn, który to w pewnym momencie zaczął się kłócić z Chrisem i to, w pewnym stopniu mogło doprowadzić do przegranej Danielsa. Jednak tak się nie stało i to „Fallen Angel” wygrywa walkę po wykonaniu „Best moonsault ever”. Walkę osobiście polecam obejrzeć, bo było to najlepsze starcie Amella w jego krótkiej karierze wrestlingowej.

Zwycięzca : Christopher Daniels

Moja ocena : ***


Fatal 4 Way Match

Madison Rayne vs Britt Baker vs Chelsea Green vs Tessa Blanchard

Pojedynek z udziałem kobiet zapowiadał się bardzo dobrze. Na moje oko walka wypadła dobrze i mogła się podobać, ale nie zabrakło w niej też błędów, botchy itp. Na ogól panie stanęły na wysokości zadania i zrobiły niezły pojedynek, lecz nie obyło się bez botchy, które były widoczne gołym okiem m.in przy pinach, czy niektórych akcjach. Mimo wszystko nie można być zawiedzionym, bo kobiety stworzyły w miarę przyjemny pojedynek. Tempo walki raz było szybkie, zaś czasami walka po prostu stawała w miejscu, że tak powiem. Walka stała się w pewnym momencie chaotyczna i sama końcówka walki wyglądała dosyć dziwnie, kiedy to Tessa przypinała Chelsea a pin miał chyba zostać przerwany. Dobra walka, ale bez rewelacji.

Zwyciężczyni : Tessa Blanchard

Moja ocena : *** 1\2*


NWA Worlds Championship Match

Cody vs Nick Aldis

Od początku, czyli od samego wejścia Cody’ego czułem, że ta walka będzie wyjątkowa. Nie wiem jak wam, ale mi się tam podobało wejście z psem . Emocjonalna wejściówka i zdeterminowany ex Rhodes, który chce powtórzyć sukces ojca z przed lat + chęć zemsty na Aldisie za przeszkodzenie w zdobyciu ROH World Championship story gotowe! walka sama w sobie rozkręcała się powoli i w początkowej fazie wiało nudą. Publika była jakaś niemrawa i cicha, co mogę zaliczyć jako minus. Z czasem starcie robiło się coraz to ciekawsze i nawet włączył się w to Diamond Dallas Page, który to wykonał „Diamond Cutter” na Shawn’ie Daivarim. Pojawiła się również krew na twarzy Cody’ego po tym jak Aldis wyprowadził mu cios łokciem. Według mnie „bleeding” nie był w ogóle potrzebny w tej walce i nic do niej nie wniósł. Pojedynek ten został jakby wycięty z lat 80 (taki old school match) przeniesiony do rzeczywistości i to mi się bardzo podobało. Myślałem, że po „Cross Rhodes” walka dobiegnie końca, a jednak postawiono na inne zakończenie. Zwycięstwo poprzez roll-up jak dla mnie było okej, ale moim zdaniem powinno się to zakończyć inaczej.

Zwycięzca i nowy mistrz NWA Worlds : Cody

Moja ocena : *** 3\4*


Chicago Street Fight Match

Joey Janela vs Hangman Page

Bardzo dobry street fight match. Zdecydowanie jedno z lepszych starć tego wieczoru + niesamowity segment po walce. Panowie już od początku rozpoczęli brutalną potyczkę i w ruch poszła m.in beczka, krzesło i stół. Page wyciągnął tajemniczy worek, który zabrała mu Penelope. Jak się okazało były tam buty Joey’ego Ryana i telefon, którym to Adam zamordował Ryana w jednym z odcinków „Being The Elite”.  Ford zaatakowała Page’a w trakcie walki, kiedy ten był zdezorientowany (kolejny plus). Walka przeniosła się na stage i tam Hangman wykonał Janelli „Powerbomb” na stół prosto ze stage’u. Super były również nawiązania, do BTE i tego co zaszło między Joey’m i Adamem. Końcówka walki jak dla mnie genialna! „Superkick” na kobiecie po krótkiej chwili spot gali, czyli „Ride Of Passage” ze szczytu drabiny na stół i wygrana Page’a. To co wydarzyło się po walce mogę zostawić bez komentarza haha. Coś czułem, że może dojść do powrotu „Fameous di*k” wrestlera i tak się też stało, ale przy jakiej oprawie on powrócił. Faceci przebrani w stroje penisa, tego jeszcze nie grali haha. Joey zaliczył swój klasyczny występ i zaatakował Adama wykonując mu kilka popisowych akcji. Na sam koniec Hangman został  wyniesiony z areny przez wspomnianych wcześniej facetów w przebraniu.

Zwycięzca : Hangman Page

Moja ocena : ****


ROH World Championship Match

Jay Lethal vs Flip Gordon

W sumie to fajne było to starcie. Zwycięzca był z góry wiadomy, bo pewne było to, że Jay obroni pas. Pojedynek ten wypadł solidnie, Flip trochę polatał jak to ma on w zwyczaju, a Lethal naśladował Randy’ego Savege’a. Spodziewałem się lepszej walki, lecz nie jestem zawiedziony tym, co panowie pokazali w tym starciu. Flip wyprowadził kilka ofensywnych akcji ze swojego movesetu, ale to nie dało mu wygranej. Gordon momentami zaczął naśladować Hulka Hogana i wykonał jego tradycyjny „Big Boot”, ale leg drop’u już mu się nie udało wykonać. Flip’owi nie wyszła akcja z narożnika, a Jay to wykorzystał aplikując rywalowi 2 „Cuttery”. Lethal broni pasa, a walka kończy się bez większej niespodzianki i tak jak przypuszczano. Takie różnorodne starcie to było i przyjemnie się to oglądało. Po walce Bully Ray zaatkował Jay’a i Flipa, ale na szczęście na pomoc przybył im Colt Cabana, który to wraz z nimi wykonał Ray’owi „Powerbomb” na stół.

Zwycięzca : Jay Lethal

Moja ocena : ****


Singles Match

Kenny Omega vs Pentagon Jr.

Zdecydowanie materiał na main event „All In”. Bezapelacyjnie walka gali, tu nie ma co dyskutować. Pojedynek jeśli chodzi o poziom ringowy wypadł genialnie! kolejna świetna walka Kenny’ego, ale jakby miało być inaczej. Penta oczywiście także zaprezentował się z bardzo dobrej strony i wprowadził do walki trochę stylu „lucha libre”. Dalej mogliśmy oglądać kilka mocnych spotów, jak m.in „Piledriver” na kant ringu w wykonaniu Penty. Panowie narzucili bardzo szybkie tempo walce i owocem tego były niesamowite wymiany ruchów między nimi. Można rzec, że końcówka starcia to takie „Piledriver Party”, bo zarówno jeden jak i drugi wykonywał ten ruch raz za razem. Nie zabrakło serii „V-Triggerów”, które to Kenny aplikował seryjnie Pentgonowi, aż chciało się wykrzyczeć „Fight Forever” bo walka naprawdę zapierała dech w piersiach. „The Clenear” wygrywa, ale tuż po walce zostaje zaatakowany przez Pentę El Zero! jak się okazało był to Chris Jericho, który to wykonał mu 2 „Codebreakery”. Czyżby szykowało się Omega vs Jericho V.2? jest to bardzo możliwe.

Zwycięzca : Kenny Omega

Moja ocena : **** 1\2*


Singles Match

Marty Scurll vs Kazuchika Okada

Obok walki Penty z Kenny’m najlepsze starcie wieczoru! to co Marty tu wyprawiał przeszło jakiekolwiek pojęcie, jego storytelling w tej walce to coś genialnego. Scurll i Okada dali nam bardzo dobre wrestlingowe show, które było na wysokim poziomie. Z początku pokazano Marty’ego jako osobę, która nie ma na tyle siły, aby powalić kogoś takiego jak Kazuchika. Rainmaker zaczął w pewnym momencie przejmować kontrolę nad walkę i dominował nad Scurll’em. Marty jednak dzielnie postawił się Okadzie i zaczął swoją ofensywę m.in wyprowadzając „Backstabber” czy „Tornado DDT”. Dalej pojedynek był już wyrównany i świetnie się to oglądało. Nie zabrakło oczywiście „przypadkowego” wpadnięcia na sędziego, do którego doprowadził Scurll, który popchał Kazu. Finisz tej walki był rozplanowany wybornie! „Villian” korzysta z parasola uderzając Okadę w głowe, po chwili „Rainmaker” od Scurlla i to nie koniec. Japończykowi włączył się chyba „rage mode” pod koniec starcia, ponieważ doszczętnie zdemolował Marty’ego za pomocą „Rainmakerów” tym samym doprowadzając siebie, do wygranej w tej walce.

Zwycięzca : Kazuchika Okada

Moja ocena : **** 1\2*


6 Man Tag Team Match

Rey Mysterio & Rey Fenix & Bandido vs The Young Bucks & Kota Ibushi

Walka ta miała trwać ponad 20 minut, ale ze względu na mocno przedłużone starcie Okady ze Scurll’em musiała być skrócona. Panowie musieli się nieźle sprężyć, aby wyrobić się w czasie antenowym. Był to typowy „spotfest”, w którym to jedna jak i druga drużyna aplikowała sobie po kilkanaście akcji na raz. Luchadorzy polatali, Bucksi zrobili sobie małe „Superkick Party” aha był jeszcze Kota, który też coś tam robił (tym razem nie skakał z balkonu). Walka na moje oko była dobra, ale niestety „zabiły” ją w pewnej chwili bariery czasowe i konieczność skrócenia walki. Nie podobało mi się też to, że Matt przyjął na siebie tyle akcji a nadal był w stanie poderwać barki. To zabija psychologię ringową! pojawiło się kilka botchy, ale i tak szacun za to, że na szybko skleili taki oto pojedynek. Końcówka wyglądała niczym z „PWG” ostry spotfest i niebywałe tempo i zwycięstwo „Golden Elite”. Szkoda, że walka nie trwała trochę dłużej, bo jestem pewny iż wyszłaby lepiej.

Zwycięzcy : The Young Bucks & Kota Ibushi

Moja ocena : *** 3\4*


 

No Comment.