AEW Full Gear – Opinia

All Elite Wrestling zapisało kolejny rozdział swojej krótkiej historii. W sobotę odbyła się kolejna gala od All Elite Wrestling, czyli „Full Gear”. Według mnie było to bardzo dobre show, które w karcie miało 8 pojedynków. Gala miała świetną podbudowę i pod względem promocji AEW zrobiło kapitalną robotę. Uważam, że gala pod kilkoma względami była lepsza niż minione „All Out” i gorsza od majowego „Double or Nothing”. Mieliśmy dwie mocne walki wieczoru i dobrze ułożoną resztę karty, choć pewne starcia były wrzucone do karty na ostatnią chwilę, jak Spears vs Janela i także starcie o pas kobiet AEW, pomiędzy Riho i Emi Sakurą. 

Wyróżnić należy takie walki, jak opener The Young Bucks vs Proud and Powerful czy Hangman Page vs PAC, którzy kończyli dłuższą rywalizację. Głównymi wydarzeniami tej gali były 2 starcia, które też były najbardziej promowane. Chris Jericho w co-main evencie zmierzył się z Codym, a mecz ten miał specjalną stypulację, która zakładała, że jeśli młody Rhodes przegra to nie zawalczy już o pas AEW. Wielkim main eventem tego PPV był pojedynek Jona Moxley z Kennym Omegą. Panowie starli się w Unsanctioned Lights Matchu i dali widzom niezwykłą dawkę hardcorowego wrestlingu. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Singles Match

Britt Baker vs Bea Prietsley

Takie starcie w kick offie nie spotkało się z moim aplauzem. Obie panie moim zdaniem zasłużyły, aby wystąpić w głównej części show. Choć rozumiem, że wyjścia innego nie było i federacja musiała podjąć decyzję o umieszczeniu tego meczu w kick off. Britt i Bea to wrestlerki, które potrafią wiele i są to bardzo utalentowane zapaśniczki. Gdyby dostały więcej czasu, to mecz ten wypadłby o wiele lepiej, choć i tak było nieźle. Pierwsza część walki zbytnio ciekawa nie była, ale dziewczyny wynagrodziły to nam w końcówce. Wtedy starcie wskoczyło na wyższe obroty, zaś Baker i Prietsley pokazały co potrafią w ringu. Podobały mi się ostatnie fragmenty tej walki, kto ogląda „Stardom” i śledzi walki Bea, to wie o co biega. Bardzo ciekawa końcówka, którą przyjemnie się oglądało. Zwycięstwo Baker nikogo nie zaskoczyło, choć ja po cichu liczyłem na wygraną panny Prietsley.

Zwyciężczyni: Britt Baker

Moja ocena: ***


Tag Team Match

Proud and Powerful vs The Young Bucks

Opener „Full Gear” na najwyższym poziomie. Patrząc na skład tej walki mogliśmy się spodziewać świetnego show i takie dostaliśmy. Feud obu drużyn został ciekawie poprowadzony, a podbudowa tej walki wypadła bardzo dobrze. Spodziewałem się tego, że będzie to typowy spotefest, gdzie walka opierać się będzie na efektownych spotach, zaś storytelling będzie tutaj pominięty. Było jednak na odwrót i uważam to za plus tego pojedynku. Ileż można oglądać nawalania akcji i finisherów w meczach Bucksów. Psychologia ringowa była motywem przewodnim tej walki. Panowie dostali troszkę więcej czasu na pojedynek, który doskonale wykorzystali. Była szybka i dynamiczna walka, trochę komedii oraz kilka niezłych spotów. Muszę też pochwalić „selling” Ortiza, bo był wyborny w tym starciu, a zwłaszcza gdy przyjmował „Superkick” od jednego z Jacksonów. Poszli w znany w meczach Bucksów scenariusz, czyli uraz nogi i osłabianie. Tym razem Nick zmagał się z kontuzją, zaś ex LAX konsekwentnie to wykorzystywało. Santana i Ortiz wygrali tę walkę, choć spodziewane było zwycięstwo The Young Bucks. Matt oraz Nick nie stracili jednak zbyt wiele, bo przegrali w głównej mierze przez uraz Nicka.

Zwycięzcy: Proud and Powerful

Moja ocena: **** 1\4*


Singles Match

Hangman Page vs PAC

Panowie prowadzili ze sobą dość długą rywalizację, więc ten pojedynek miał być jej zakończeniem. Czego można było się spodziewać po obu panach? a tego, że dadzą nam mocno fizyczną walkę, która będzie się opierać na dobrej psychologii ringowej, a także będzie skupiona na czystym pojedynku. Ostatni ich mecz wygrał PAC, więc logiczne było, że starcie na Full Gear powinno paść łupem Hangmana. Walka była na tyle wyrównana, że ciężko było jednoznacznie stwierdzić kto zwycięży. Sporo mieliśmy fizycznej i ciągle zmieniającej się akcji, co było dużym plusem tej walki, bo spodziewałem się tego, iż będzie to mecz skupiony na walce w parterze i trochę wolniejszym tempie. PAC do tej pory był niepokonany w singlowej walce i dla Adam taka wygrana byłaby cenna. Do końca obstawiałem wygraną Anglika, choć w końcowych momentach walki to Page przeważał. I jak się okazało, ta właśnie przewaga doprowadziła go do zwycięstwa. Był to ciekawy pojedynek, który zdecydowanie przebił ich poprzedni mecz.

Zwycięzca: Hangman Page

Moja ocena: ****


Singles Match

Shawn Spears vs Joey Janela

Jedna z walk, które zostały dodane do karty Full Gear na ostatnią chwilę. Spears wirtuozem w ringu nie jest, więc nie spodziewałem się wybitnej walki w połączeniu z Janelą. Joey jest dobrym wrestlerem, jeśli chodzi o aspekt ringowy, zaś Shawn ma inne atrybuty. Joey był skazany na porażkę, ponieważ przy ringu mieliśmy Tully’ego Blancharda i nie wyobrażałem sobie kolejnej przegranej walki przez ex Dillingera. Starcie prowadzone było w wolniejszym tempie, choć w pewnych chwilach Janela próbował przyspieszać. Na plus na pewno końcówka, w której wystąpił wcześniej wspomniany Tully. Razem z Shawnem wykonali „Piledrivera” na Janeli poza ringiem, kiedy to sędzia był zajęty zakładaniem narożnika. Następnie Spears wykończył rywala i wygrał walkę. Według mnie walka odbyła się po to, aby podbudować Shawna, który jak wiemy ostatnio zaliczył kilka porażek.

Zwycięzca: Shawn Spears

Moja ocena: ***


AEW World Tag Team Championship Triple Threat Match

SCU (Frankie Kazarian & Scorpio Sky) vs The Lucha Bros vs Private Party

Jedynym minusem tej walki było to, że zwycięzcy byli pewni od samego początku. SCU zdobyło pasy dwa tygodnie temu, więc głupotą byłaby utarta tytułów w tak krótkim czasie. Po drugie pokonali oni Lucha Brothers, więc wygrana luchadorów nie miałaby sensu. Po prostu mistrzowie musieli zachować te tytuły, bo jakby nie patrzeć są pierwszymi mistrzami w historii. Nie mieliśmy wcześniej spotfestu, więc dostaliśmy go tutaj. Dużo dynamicznej akcji, spotów czy akcji wysokiego ryzyka mogliśmy oglądać w tej walce. Jak zwykle świetny pokaz tagowego wrestlingu zaprezentowali nam Lucha Brothers i Private Party, zaś SCU było ich idealnym dopełnieniem.  Jedna z lepszych walk podczas „Full Gear”, choć z przewidywanym wynikiem. Ciekaw jestem, kto będzie następny w kolejce do pasów mistrzowskich? osobiście obstawiam Proud and Powerful.

Zwycięzcy: SCU (Frankie Kazarian & Scorpio Sky)

Moja ocena: *** 3\4*


AEW Women’s World Championship

Riho vs Emi Sakura

Sakura była przejściową rywalką, więc wygrana Riho była tu pewniakiem. Liczyłem na niezłą walkę, a większych oczekiwań nie miałem. Brakowało w tej walce ważnego czynnika, jeśli chodzi o pojedynki wrestlingowe, czyli emocji. Ciekawie zbudowali w tym meczu Sakurę, która momentami przeważała nad swoją oponentką. Zwycięstwo Riho był więcej niż pewne, ale stworzone pozory, które sugerowały ewentualne zwycięstwo pretendentki. Pierwsza faza walki trochę mnie nudziła, ale na szczęście zmieniło się to w końcówce, bo wtedy panie zaczęły przyspieszać tempo starcia. Prawdę mówiąc to końcówka tej walki była bardzo dobra, gdyby mecz przebiegał w takim tempie cały czas, to mielibyśmy świetne widowisko. Była to dobra walka, ale nic więcej. Ciekaw jestem, kto będzie następny w kolejce do pasa? może Britt Baker? moim zdaniem bardzo możliwe.

Zwyciężczyni: Riho

Moja ocena: ***


AEW World Championship Match

Chris Jericho vs Cody

Po tak dobrym feudzie, panowie przystąpili do pojedynku, na który czekałem z niecierpliwością. Nie oczekiwałem tu Bóg wie jakiego tempa czy masy spotów, bo obaj są wrestlerami, którzy bardziej preferują wolniejszy tryb walki. Obaj mają podobny styl walki, więc spodziewałem się, ba nawet chciałem, aby poszli mecz oparty na psychologii ringowej. W tym są genialni, co pokazał m.in mecz młodego Rhodesa z Dustinem. Było tutaj wszystko od krwawienia, ingerencji, emocji i świetnego storytellingu po wydarzenia, które miały miejsce po zakończeniu walki. Lubię wrestling, w którym wykonywane akcje mają znaczenie, gdzie zawodnicy nie wykonują „stu” ruchów na minutę”, jak w przypadku starcia Gargano vs Cole 3. Cody został zabookowany wręcz genialnie, bo wykorzystano to, że jest teraz „babyfacem” a publika jest murem za nim. Sporo było dominacji Chrisa, który przejął inicjatywę po ataku Hagera na Codym. Wszystkie działania Y2J’a prowadziły do „comebacku” Cody’ego, który w pewnym momencie się ocknął i poszedł za ciosem. Kapitalne mieliśmy tu „near falle”, których nie było wiele, ale każde mnie emocjonowały. Zakończenie mnie zaskoczyło, bo zupełnie nie spodziewałem się tego, że to MJF będzie osobą, która doprowadzi do końca tej walki. Moim zdaniem trochę dziwny koniec, choć rozumiem że innego wyjścia nie było. Atak Maxwella po walce, to kolejny ważny moment podczas Full Gear. Ruszamy z nowym storylinem, który ma wielki potencjał.

Zwycięzca: Chris Jericho

Moja ocena: ****


Usanctioned Lights Out Match

Jon Moxley vs Kenny Omega

Totalna maskara i demolka zarazem. Dawno nie oglądałem tak „szalonej” walki, w której dostaliśmy mnóstwo „chorych” spotów oraz działy się rzeczy, które w programie PG by nie przeszły. Panowie rozpoczęli z wysokiego C i od razu zabrali się do roboty, bo w końcu przed nimi było 38 minut brutalnego pojedynku. Stół z pułapkami na myszy, łańcuchy, kije z drutem kolczastym, a głównym daniem było szkło. Tak można zobrazować bronie, które użyto w tym starciu. To było cholerne przegięcie w pewnych chwilach, kiedy to „The Cleaner” używał szkła do ataku na Jona lub, gdy Omega lądował na wcześniej wspomnianym stole. Pojawiła się krew, która dodała dodatkowego smaczku tej walce. Była to walka rodem z ECW, bo do CZW się nie zbliżyli. Czystej walki tutaj nie mieliśmy w ogóle, bo ciągle któryś z nich wykorzystywał jakieś przedmioty do ataku na rywala. Oglądałem ten mecz z nadzieją, że dostaniemy jakieś mocarne zakończenie, bo całe starcie wypadało rewelacyjnie. Gdy Bucksi i Page wynieśli stół z drutem kolczastym wiedziałem, że będziemy świadkami czegoś ekstremalnego. Obaj spadli na ten stół, ale mimo wszystko wrócili do ringu, gdzie jeszcze dołożyli do pieca. „Phoenix Splash” na deski, czy kończące walkę „Death Rider” genialnie oddało poziom i brutalność tego pojedynku. Kolejna wygrana Moxa może oznaczać, że skieruje on teraz swoją uwagę na AEW World Championship.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: **** 1\2*