AEW Double or Nothing – Opinia

Ponad 5 miesięcy tyle fani pro wrestlingu czekali na pierwsze PPV federacji All Elite Wrestling, które odbyło się 25 maja w MGM Grand Garden Arenie w Nevadzie. Byliśmy świadkami wspaniałej gali, która była przepełniona wrestlingiem na wysokim poziomie i emocjami, które towarzyszyły nam od początku do samego końca. Uważam, że  pierwsza gala od AEW wypadła bardzo dobrze i nie mam żadnych zastrzeżeń co do niej. Dostaliśmy to, na co wszyscy czekaliśmy, czyli wrestling na poziomie. Pochwalę też samą organizację show, bo oprawa jak i arena były naprawdę dobrze przygotowane.

Bawiłem się świetnie oglądając galę i osobiście jestem zadowolony z przebiegu show. 3 najważniejsze mecze tej nocy odbyły się w końcowej części show i to jeden po drugim. Najpierw Cody zmierzył się w epickim pojedynku ze swoim bratem Dustinem, by potem doszło do niesamowitego spotfestu z udziałem Young Bucksów oraz Lucha Brothers. W main evencie ujrzeliśmy starcie Kenny’ego Omegi z Chrisem Jericho, którego zwycięzca otrzymał szansę na walkę o pas AEW World Championship, a po nim doszło do debiutu roku Jona Moxleya. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Casino Battle Royal

Walka, która według wielu fanów nie wypadła za dobrze i była jedynie „Comedy Matchem”. Moim zdaniem jednak był to dobry Battle Royal, który jednak nikogo nie porwał, bo przecież nie taki był zamiar. Dostaliśmy walkę, w której było pełno akcji i chaosu, czyli taki typowy Royal. Ładnie wypromowano tutaj takie gwiazdy jak m.in MJF, Jimmy Havoc czy Jungle Boy. Wymienieni wrestlerzy dostali sporo czasu, by się zaprezentować i wykonali swoje zadanie doskonale. Były śmieszne i ciekawe momenty, jak 619 wykonane przez tego wrestlera bez nóg czy kapitalny występ Luchasaurusa, który mi zaimponował w tym pojedynku. Niewidoczni byli Shawn Spears czy Brian Pillman Jr. na którego mocno liczyłem. Zwycięzca to wybór oczywisty i nikt nie powie, że było to jakiekolwiek zaskoczenie. Gdy odwołano mecz Adama z PAC’iem jasne było, iż to on wygra Battle Royal i wkrótce powalczy o AEW World Championship.

Zwycięzca: Adam „Hangman” Page

Moja ocena: **


Singles Match

Kip Sabian vs Sammy Guevara

Walka idealna na rozruszanie publiki przed głównym daniem, czyli głównym show. Panowie zaprezentowali nam efektowną walkę, w której akcja nie zamierała ani na chwilę. Świetne popisy techniczne obu panów oraz efektowne akcje wysokiego ryzyka zrobiły nam walkę na miarę main show. Było tu wszystko to czego oczekiwałem, a mianowicie ciągła akcja oraz czysto wrestlingowe starcie na wysokim poziomie. Guevarę znałem już wcześniej, zaś Kipa poznałem tej nocy i powiem, że jest on naprawdę dobrym wrestlerem, przed którym przyszłość stoi otworem. Fajna walka, w której obaj mogli się pokazać szerszej publice.

Zwycięzca: Kip Sabian

Moja ocena: *** 1\4*


6 Man Tag Team Match

SCU vs Strong Hearts (CIMA & T-Hawk & Lindaman)

Czy można było lepiej rozpocząć główną część show? odpowiedz brzmi nie. SCU znam juz od dawna, bo jak można ich nie znać haha. Daniels i Kazarian to jeszcze stara szkoła za czasów TNA, wtedy byli świetni i nadal tacy są. Panów z Chin nie kojarzę, ale zrobili na mnie dobre wrażenie w trakcie walki prezentując się z bardzo dobrej strony. Był to ciekawy tag team match, w którym pełno było near falli i ciągłej akcji. Publika też żywo reagowała na wydarzenia w kwadratowym pierścieniu, co jest także plusem tej walki. CIMA wyróżniał się najbardziej i gościu jest naprawdę dobry w tym co robi. Dostaliśmy połączenie doświadczenia z młodością, które wypadło bardzo fajnie i ten opener oglądało mi się przyjemnie. Chris Daniels nadal ma to coś, co przyciąga widzów przed ekrany, potrafi zaciekawić swoją postacią jak i poszaleć w ringu. Dla mnie idealne otwarcie gali.

Zwycięzcy: SCU

Moja ocena: *** 1\2*


Fatal 4-Way Match

Britt Baker vs Kylie Rae vs Nyla Rose vs Awesome Kong

Jak dla mnie niepotrzebne było to dodawanie Kong do tego starcia. Ona nawet mało co brała udział w tej walce, bo tak szczerze mówiąc tylko miała jeden spot z Rose i chwilę na rozłożenie Baker czy Rae. Nyla Rose i właśnie Awesome Kong wypadły tutaj słabiutko i żaden moment walki z udziałem nie zapadł mi w pamięć. Britt i Kylie to złote dzieci dywizji kobiet AEW, co udowodniły w tym pojedynku dając nam pokaz swoich umiejętności ringowych. To są przyszłe, a w sumie już są tymi głównymi gwiazdami wśród kobiet w fedce. Pojedynek wypadł nieźle, ale nie było to coś porywającego. Przeszkadzały mi Rose i Kong, które były zbędne w walce i praktycznie nic nie pokazały. Byłem za tym, by Rae i Baker zawalczyły w singles matchu wtedy dostalibyśmy lepsze widowisko. No ale nie będę narzekał, bo źle nie było.

Zwyciężczyni: Britt Baker

Moja ocena: ** 1\2*


Tag Team Match

Best Friends vs Angelico & Jack Evans

Tag Team Matche na „Double or Nothing” wypadły bardzo dobrze i ten pojedynek jest kolejnym przykładem na to, że drużynowy wrestling może być emocjonujący i fajny. Oba tagi pokazały nam to, co najlepsze i byliśmy świadkami szybkiej, dynamicznej i efektownej walki na wysokim poziomie. To, że Beretta i Chuckie są świetni każdy wie, ale ich rywale byli mi mało znani i zastanawiałem się jak mogą wypaść. Angelico jak i Jack zaprezentowali się kapitalnie, a ja byłem zachwycony ich występem. Był to dobry tag team match, w którym mieliśmy ciągły zwrot akcji i do końca nie można było być pewnym tego, kto odniesie tutaj zwycięstwo. Obie ekipy są świetnie ze sobą zgrane, co było widać w trakcie walki. Sporo było tu sekwencji drużynowych jak i near falli, które tylko bardziej podnosiły emocje. Best Friends wygrywają i tego się w sumie spodziewałem, bo to oni obok Bucksów i Lucha Brothers będą stanowić trzon dywizji tagowej AEW.

Zwycięzcy: Best Friends

Moja ocena: *** 3\4*


Six-Woman Tag Team Match

Aja Kong & Yuka Sakazaki & Emi Sakura vs Hikaru Shida & Riho Abe & Ryo Mizunami

Od razu mówię, że nie znałem prawie żadnej z tych pań, bo nie śledzę kobiecego wrestlingu w Japonii oprócz Stardom. Jedyna wrestlerka, która jest mi znana jest Riho Abe. A ją poznałem już dawno, bo to była ta słynna dziewczynka, która starła się z Kennym Omegą kilka lat temu. Dobra była to walka, ale nie o tym teraz. Panie mają dziwne gimmicki, ale i oryginalne takie prosto z Japonii, gdzie czasami wszystko człowieka zadziwia. Początek walki był według mnie nudny i nie działo się tam nic szczególnego. Dopiero po kilku minutach panie wzięły się do roboty i pokazały na co je stać. Największe wrażenie zrobiła na mnie właśnie Riho, która posturą przypomina mi Kairi Sane i ma nawet podobny styl walki. Hikaru Shida to kolejna wrestlerka, która pokazała w tej walce z bardzo dobrej strony. Aja Kong mimo lat nadal coś tam potrafi, ale jej ruchy w ringu ograniczają się do akcji siłowych. Końcówka walki bardzo fajna i energiczna, gdzie otrzymaliśmy popis Riho oraz Hikaru, które dały swojej ekipie upragnioną wygraną.

Zwyciężczynie: Hikaru Shida & Riho Abe & Ryo Mizunami

Moja ocena: ***


Singles Match

Cody vs Dustin Rhodes

Nie było im dane odbyć poważnej walki w WWE, ale na szczęście po latach bracia wchodzą ze sobą do ringu, podczas pierwszej gali All Elite Wrestling. Zawsze chciałem zobaczyć mecz z ich udziałem, no i w końcu się tego doczekałem. Warto było czekać kilka lat, bo to co panowie stworzyli na DON było genialne. 22 minuty brutalnej wojny braci, którzy zaciekle walczą o wygraną, gdzie w koło pełno krwi i krajobraz jak po bitwie. Starcie pod względem ringowym wypadło naprawdę dobrze, a spodziewałem się, że to właśnie będzie problem. Jak widać się myliłem, bo panowie dali z siebie maksimum tworząc walkę swojego życia. Storytelling był tutaj głównym aspektem walki i panowie świetnie opowiadali historie przez cały mecz. Krew to kolejny plus tego pojedynku, ale jak dla mnie trochę za dużo tej krwi się wylało he he. Pewnie Dustin za mocno przeciął skórę lub uderzając w narożnik doprowadził do tak intensywnego krwawienia. Nie mnie jednak wyglądało to mega dobrze, gdy oni zmęczeni kilkunastominutową walkę nadal to robią, a wokół mata jak i oni cali zakrwawieni. Przez moment poczułem się, jakbym oglądał pojedynek rodem z Attitude Ery, bo tak to wyglądało. Brawa dla obu panów za kapitalną walkę i widowisko, które nam zaserwowali.

Zwycięzca: Cody

Moja ocena: **** 1\2*


AAA World Tag Team Championship Match

The Young Bucks vs The Lucha Bros

Gdyby ktoś mnie spytał, która walka podczas DON była najlepsza pod względem ringowym jasne jest, że wskazałbym pojedynek braci Jackson z Luchadorami z Meksyku. Panowie odwalili tutaj kawał dobrej roboty w ringu i udowodnili, iż są jednymi z najlepszych jak nie najlepszymi tagami w świecie pro wrestlingu. Tutaj aż prosiło się spotfest i oto, by walka trwała jak najdłużej! dostaliśmy spotfest przez duże „S”, bo to co oni tu wyczyniali było niesamowite. Genialne oraz karkołomne akcje, niebywałe tempo i near falle, to wszystko stworzyło nam walkę gali. Oba tag teamy są tak ze sobą zgrane, że gdyby kazano im walczyć z zamkniętymi oczyma, to oni by to kurcze zrobili. Wow! nadal jestem pod wrażeniem tej walki i tego co się w niej działo. Jedni powiedzą, że to tylko zwyczajny spotfest, ale według mnie jest to coś więcej. To był mecz gali, który był mega emocjonujący i wiele razy łapałem się za głowę, gdy Bucksi czy Luchas wykonywali akcje. Wygrana YB nie dziwi, teraz tylko czekać na ich starcie z braćmi Rhodes.

Zwycięzcy: The Young Bucks

Moja ocena: **** 1\4*


Singles Match

Chris Jericho vs Kenny Omega

Pierwszy raz od czasu Wrestle Kingdom Kenny Omega odbył pełny pojedynek wrestlingowy. Nie ukrywam, że jako jego wielki fan czekałem na ten mecz z niecierpliwością. Czy to starcie wypadło lepiej niż ich walka na WK12? zdecydowanie nie. Ten pojedynek o wiele różnił się od tamtego i był nieco gorszy, ale nadal była to walka na dobrym poziomie, która ogólnie mi się podobała. Urzekło mnie wejście Y2J’a, w którym pokazano jego przeszłość i każdy z jego gimmicków. Faworyta tutaj nie było, bo zarówno Kenny jak i Chris mieli równe szanse za zwycięstwo. Walka trwała dosyć długo i w pewnych momentach można było się nudzić, bo były chwilowe przestoje, których osobiście nie lubię. Panowie stworzyli dobrą walkę, ale czegoś mi tutaj zabrakło. Nie jestem jednak zawiedziony, bo spodziewałem się, że tym razem nie będzie tak świetnie jak w 2018 roku. Panowie poszli bardziej w opowiadanie historii niż czysto wrestlingowy meczyk, co było do przewidzenia. Wygrana Jericho mnie zupełnie nie dziwi, bo nie może on w kółko przegrywać po odejściu z WWE. Logiczny ruch ze strony AEW, że chcą dać pas komuś takiemu jak Chris Jericho i na początek jest to najlepsza decyzja. Y2J wygrywa po „Judas Effect”, wcześniej jednak wyprowadzając „Codebreaker”. Po walce doszło do debiutu pana, którego fani wrestlingu wywołali! Jon Moxley pojawia się na „Double or Nothing” i atakuje Jericho, sędziego, a na sam koniec Kenny’ego Omegę, którego najwidoczniej obrał sobie za cel.

Zwycięzca: Chris Jericho

Moja ocena: ****